Była premier Ukrainy Julia Tymoszenko wyjdzie na wolność. To znaczy wyjdzie do Republiki Federalnej Niemiec i prawdopodobnie nigdy nie wróci do swojego kraju. Jej osoba została poddana niesłychanej wręcz manipulacji, w której główną rolę grają stosunki Unii Europejskiej z prezydentem Wiktorem Janukowyczem. Bruksela domaga się uwolnienia byłej premier skazanej na siedem lat więzienia za korupcję, a Janukowycz musi się zgodzić, bo jest to warunkiem stowarzyszenia Ukrainy z Unią Europejską. Tymoszenko nie zasłużyła jednak na akt łaski prezydenta, bo mogłaby wznowić działalność polityczną, za którą w gruncie rzeczy została wsadzona do więzienia. Ona będzie zwolniona na leczenie za granicą. I w ten sposób będzie wilk syty i owca cała. Musi jednak o jej zwolnieniu zadecydować sąd. I zadecyduje. Ukraina podpisze z UE umowę stowarzyszeniową, a komentatorzy będą chwalić prezydenta Ukrainy za to, że dał Moskwie prztyczka w nos. Bo się usamodzielnił i wbrew stanowisku Kremla będzie się integrował z europejską wspólnotą. A przy okazji wyeliminuje największego przeciwnika politycznego, Julię Tymoszenko. I stanie się absolutnym władcą, co więcej, prawdziwym Europejczykiem. Za co lud Ukrainy będzie go wielbił po wsze czasy. Zgoda, zbliżenie Ukrainy z Unią Europejską jest pozytywnym sygnałem, także dla innych byłych republik postsowieckich. Budzi wątpliwości oligarchiczny charakter rządów Ukrainy i daleki od demokracji system polityczny. Można się zastanawiać, czy Bruksela gra na osłabienie Rosji i Putina, czy też kieruje się standardami dalekimi od europejskich. Z jednej strony tępi Viktora Orbána, z drugiej chwali skorumpowany rząd Donalda Tuska. Jej kalkulacje odbiegają od przyjętych i akceptowalnych norm, są zimne i cyniczne. Zarówno w stosunku do Julii Tymoszenko, jak i do narodu ukraińskiego. Co się tyczy odwagi Janukowycza wobec Kremla, warto zauważyć, że Rosja jeszcze nigdy nie była tak słaba i bezbronna w obliczu potęgi globalnego świata, a więc i wobec Ukrainy. Dziwne, że nasi władcy o tym nie wiedzą albo wolą nie wiedzieć, w strachu o własną skórę. Bo Moskwa wie o nich wszystko.