Problemy, które napotyka Polska przy okazji wydobycia gazu łupkowego, to skutek fatalnych decyzji byłego głównego geologa kraju i wiceministra środowiska Henryka Jezierskiego. Urzędnik ten oddał kilkadziesiąt koncesji podmiotom, które od samego początku nie były zainteresowane wydobyciem gazu łupkowego w Polsce albo miały plany spekulacyjne związane z odsprzedażą koncesji. Jezierski przez kilka lat blokował zmiany ustawodawcze, broniąc tzw. zielonego stolika, czyli systemu, w którym dwóch czy trzech urzędników Ministerstwa Środowiska ustalało warunki umowy cywilnoprawnej między resortem a koncesjonariuszami. Owocem tych działań było to, że do budżetu miało wracać zaledwie około 1–1,5 proc. wartości wydobywanego gazu łupkowego (projekt PiS-u zakładał 40 proc.). Zmiana prawa powinna się dokonać jak najszybciej, nawet mimo protestów Trybunału Sprawiedliwości UE, opowiadającego się za interesem koncesjonariuszy. Inaczej nie będzie mowy o przemysłowym wydobyciu gazu łupkowego w Polsce.