Postępowi mędrcy III RP perorują, że postawy patriotycznej nie da się nikomu narzucić, zatem bez sensu jest przymuszanie dzieci do śpiewania w szkole Mazurka Dąbrowskiego. Stawiają także pytanie o to, czy sam śpiew może mieć jakąś wagę dydaktyczną w wychowaniu patriotycznym.

A przecież trywialna wydaje się teza, że gatunek ludzki tym się m.in. różni od zwierząt – czy może, jakby chcieli salonowcy, od reszty zwierząt – że wplótł w swoje życie symbole i rytuały. I o ile mają one oparcie w jakimś dobru – a takim jest dla nas historia Polski – czynią nas lepszymi, bardziej świadomymi obywatelami. Pokłonienie się sąsiadowi nie sprawi samo z siebie, że będziemy dobrymi ludźmi, ale bez wątpienia buduje dobry obyczaj. Dlaczego wierchuszce intelektualnej III RP tak trudno pojąć, że warto także pokłonić się Polsce?