Strażacy wciąż dogaszają pożar wieży zabytkowego kościoła pw. św. Wojciecha w Białymstoku. Sprawdzają m.in. jakie są uszkodzenia dachu kościoła, po zawaleniu się spalonej konstrukcji dachu wieży oraz czy ogień nie rozprzestrzenia się. Nie ma poszkodowanych. W akcji bierze udział kilkanaście zastępów straży pożarnej.
 
Straż pożarna została zawiadomiona o pożarze w tym kościele ok. godz. 10. Gdy strażacy przyjechali na miejsce, okazało się, że pali się wieża. Wcześniej wszystkie osoby znajdujące się w kościele same go opuściły.
 
Gdy doszło do pożaru, w kościele trwało przedpołudniowe nabożeństwo dla młodzieży. Brało w nim udział - według danych strażaków - ok. 300-400 osób. Według relacji świadków, w pewnym momencie w świątyni zgasło światło, po pewnym czasie zapaliło się znowu. Organista zauważył ogień, nabożeństwo zostało przerwane, a ludzie zaczęli wychodzić na zewnątrz. Niektórzy świadkowie mówili też, że w pewnym momencie usłyszeli trzask, a potem pojawił się ogień.

Według wstępnych ocen strażaków, nawa główna oraz boczne nawy kościoła w wyniku pożaru nie ucierpiały, ogień objął jedynie wieżę, ale na razie trudno oceniać, w jakim stanie jest jej konstrukcja.
 
Kościół św. Wojciecha został wybudowany w 1912 roku, w ubiegłym roku parafia obchodziła 100-lecie powstania świątyni. Powstała jako świątynia ewangelicka pw. św. Jana. Po II wojnie światowej obiekt przeszedł w zarząd kościoła rzymskokatolickiego. W 1979 roku powstała parafia pw. św. Wojciecha.