Był sobie kiedyś premier, który bardzo chciał być dzielnym szeryfem. Niestety marzenie się nie spełniało. Aż nagle nadszedł dzień triumfu. Stała się bowiem rzecz niesłychana. Między dwiema małymi grupkami – rozrabiających na plaży Meksykanów i pijących piwo kibiców polskich – doszło do bójki.

Był to istny kataklizm, o którym wcześniej żadne cywilizowane państwo nie słyszało. Na szczęście premier błyskawicznie zażegnał kryzys, który mógł doprowadzić do trzeciej wojny światowej i zapobiegł w ten sposób meksykańskiej interwencji. Dzielny szeryf zapowiedział bezwzględną walkę z chuliganami. Jasno przedstawił swoje żądania policji: zero tolerancji i dużo brutalności. Zwolennicy szeryfa, zwani lemingami, zachwycili się stanowczością swojego idola. A funkcjonariusze posłuchali szefa – i widać kolejne efekty ich wzorowej postawy. Np. niedawno policja skatowała bez powodu grupkę nastoletnich kibiców w środku lasu. Bo porządek musi być. A ja chciałbym tylko delikatnie szepnąć na ucho lemingom pewną prawdę: policja, która tłucze bez powodu, prędzej czy później zabierze się także za was albo za wasze dzieci. Żeby mogły się spełnić marzenia szeryfa.