Wątpię, by rządowy pomysł o wprowadzeniu trzeciej płci, tzw. płci tymczasowej, przyjął się w Polsce. Po prostu moi rodacy, w przeciwieństwie do wielu zachodnich społeczeństw, nie mają jeszcze takiej wody z mózgu, by dać wiarę tego typu lewackim absurdom. Przeciętny Polak dobrze wie, czym różni się mężczyzna od kobiety i wie to od podstawówki. Wie także, że są tylko dwie płcie. Dlatego nie przywiązywałbym zbyt dużej wagi do tego typu politycznych deklaracji o wprowadzaniu „trzeciej płci”. Rząd, gdy tylko zrozumie, że nie zdoła taką retoryką skutecznie zakryć problemów, z którymi aktualnie boryka się nasz kraj, zrezygnuje z niej. Zresztą wiele można powiedzieć o Donaldzie Tusku, ale jest pewne, że polityk ten dobrze wie, czym się różni mężczyzna od kobiety.