Przeczytałem niedawno wpis na blogu Janusza Wojciechowskiego opowiadający o kilku spektakularnych akcjach opieki społecznej i wymiaru sprawiedliwości odbierania dzieci rodzicom. Ostatni wypadek spowodowany był tym, że dziecko miało nadwagę. Przy okazji urzędniczka powiedziała rodzicom, że „pasą dziecko jak świnię”. W innym przypadku odebrane dzieci umieszczono w rodzinie zastępczej, gdzie zostały po prostu zamordowane. Przyczyną odebrania była tym razem bieda. Państwo, zamiast wyasygnować niewielkie środki na pomoc rodzinie biologicznej, wolało wielokrotnie więcej dać rodzinie zastępczej.
 

Coraz więcej przypadków odbierania dzieci rodzicom woła o pomstę do nieba. Państwo rości sobie prawo już nie tylko do dbania o bezpieczeństwo dzieci, ale także do sposobu ich wychowania. Swoje zakusy wspiera najwyższą karą dla rodziców – odebraniem dziecka. Żeby nie było wątpliwości – zarówno instytucję rodzin adopcyjnych, jak i rodzin zastępczych uważam za ważną i potrzebną. Wielu rodziców porzuca swoje dzieci albo nie chce zapewnić im minimum bezpieczeństwa. Zdarzają się przypadki drastyczne, kiedy dzieci są po prostu katowane. Wtedy lepiej, żeby znalazły nową rodzinę, która zapewni im bezpieczeństwo, ciepło i miłość. Jednak poza takimi sytuacjami urzędnik i sąd nie mają prawa ingerować w więzy rodzinne. Są od tego, by rodzinie pomóc. Trzeba zmienić ustawodawstwo, wzmacniając w Polsce prawa rodziny w stosunku do praw państwa. Trzeba też walczyć o zmianę mentalności urzędników i sądów. W wielu przypadkach trzeba im po prostu kazać znaleźć inną pracę.
 
Są wypadki krzywdy wyrządzonej rodzinie, za które należy zapłacić osobiście. Dla kilkuletniego dziecka oderwanie od rodziców, którzy go kochają, jest gorsze niż ich śmierć. Dzieciom i rodzicom wyrządza się straszliwe cierpienie, które trudno opisać. W takich wypadkach odpowiedzialność podejmujących decyzje musi być osobista. Według polskiego prawa w pewnych sytuacjach zarząd spółki odpowiada osobiście za pieniądze wspólników, kontrahentów lub państwa. O ileż bardziej powinien odpowiadać urzędnik czy sędzia za krzywdę dziecka lub rodziców, jeżeli działa np. pod wpływem emocji lub osobistych korzyści.
 
Rządy Donalda Tuska przyniosły nowe podejście do rodziny. Państwo zwiększa swoje uprawnienia kosztem rodziców: przyspiesza czas rozpoczęcia nauki, ogranicza zakres przedmiotów, które kształtują osobowość dziecka. Jednocześnie otoczenie polityczne i medialne rządu prowadzi kampanie niszczące rodzinę. Trzeba znacznych zmian politycznych i społecznych, by ten proces zatrzymać. Zacznijmy bronić naszych dzieci, zanim urzędnik zapuka do drzwi i powie nam, jak mamy je wychowywać, albo zanim nam je zabierze.

***

Przypominam wszystkim, że 14 września o godz. 10.30 w Warszawie na rondzie Dmowskiego zbieramy się na manifestacji, którą współorganizujemy z „Solidarnością”. Chcemy zmiany rządu. Do naszej grupy (klubów „Gazety Polskiej”) dołączają Solidarni 2010 i inne organizacje społeczne.