NFZ dzięki fatalnej ustawie o refundacji leków zaoszczędził ogromne pieniądze. Zamiast je sensownie wydawać na leczenie pacjentów, nadal tworzy różnego rodzaju bariery. Ostatnim przykładem jest ograniczenie pacjentom ciężko chorym na raka prostaty (to nowotwór wcale nierzadki) dostępu do tzw. leku ostatniej szansy.

Dzieje się tak na skutek decyzji ministra Arłukowicza, który nie podjął decyzji o finansowaniu leku, chociaż Agencja Oceny Technologii Medycznych wydała o nim pozytywną opinię. Arłukowicz uchwycił się ostatniej deski ratunku – zgody nie wyrazi, póki lek nie będzie gruntowanie udokumentowany. Problem w tym, że w wypadku chorób nowotworowych postęp farmakologiczny zawsze będzie wyprzedzał naszą sprawdzoną w 100 proc. wiedzę. O potrzebie włączenia leku są przekonani lekarze, ale do Arłukowicza to trafia jak rzucanie grochem o ścianę.