Jak uczy historia, na sojuszu tronu z ołtarzem Kościół katolicki wychodził jak przysłowiowy Zabłocki na mydle. Na krótką metę sojusz ten dawał bowiem skutki pozytywne, ale na dłuższą zawsze negatywne.

Piszę to w kontekście wywiadu udzielonego przez abp. Józefa Kowalczyka, który bez żadnych ogródek opowiedział się przeciwko referendum ws. odwołania prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. Wyraził też lęk, że owo referendum jest próbą obalenia rządu PO. Ach, co to za lęk! Oczywiście każdy biskup ma prawo do swoich poglądów politycznych. Jednak jeżeli ktoś piastuje tak ważne stanowisko, jakim wciąż jest urząd prymasa Polski, to takie deklaracje są szkodliwe. Abp Kowalczyk dawał już wyraz temu, że jest mu blisko do postkomunistów i „różowych” z UD. Dla przykładu, na swoim ingresie w katedrze w Gnieźnie posadził w pierwszej ławce nie osoby zasłużone dla Kościoła, ale Aleksandra Kwaśniewskiego, Józefa Oleksego, Bronisława Komorowskiego i Waldemara Pawlaka. No cóż, za niedługo prymas odejdzie na emeryturę. Trzeba więc mieć nadzieję, że papież Franciszek na to miejsce mianuje kogoś, kto będzie kontynuował nie linię abp. Kowalczyka, ale Prymasa Tysiąclecia Stefana Wyszyńskiego.