Erika Steinbach, krytykując w weekend naszą politykę wobec mniejszości niemieckiej na terenie Rzeczypospolitej, nie powiedziała nic, czego nie znalibyśmy z jej wystąpień z ostatnich lat.

Oczywiście ta prominentna polityk CDU nawet nie zająknie się o braku symetrii w traktowaniu mniejszości polskiej w Niemczech w porównaniu z traktowaniem mniejszości niemieckiej w Polsce. Fakty zaś są takie, że nikt za naszą zachodnią granicą specjalnie nie dba o to, by postanowienia polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie z 1991 r. były respektowane. Jest to też wina polskiej polityki, która nigdy nie dbała o interesy Polaków w Niemczech i starannie unikała nazwy „mniejszość polska”. Wątpliwe, byśmy doczekali się jakiejś reakcji polskich władz na wystąpienie Steinbach. Powinniśmy się przyzwyczaić, że żądania, którym dała wyraz polityk CDU, będą eskalowane. Złudna jest wiara w to, że może tu nastąpić jakieś pojednanie. Warto zaznaczyć, że konflikt ten nie jest związany tylko z osobą Eriki Steinbach – jej poglądy są elementem stałej polityki Związku Wypędzonych.