Hanna Gronkiewicz-Waltz ostatnio biega po budowach i stacjach telewizyjnych. PR-owcy doszli zapewne do wniosku, że alienacja władzy od społeczeństwa może przynieść katastrofalne dla PO skutki w referendum, do którego dojdzie w październiku. Włodarz Warszawy pojawiła się m.in. w TVN24, by bronić swojego dorobku i udowodnić mieszkańcom stolicy, że referendum na rok przed wyborami samorządowymi to chybiony pomysł. Jednak zamiast argumentów mogliśmy usłyszeć tylko pełne pychy twierdzenia o jej rekordowo długich rządach i o złych wyborcach, którzy z pewnością nigdy nie byli zwolennikami HGW, a teraz żądają jej ustąpienia. Nie rozumie tego, że być może także spora część wyborców PO ma jej obecnie dość. Pycha to pierwszy, duży krok przybliżający do porażki. Wszystko wskazuje na to, że pani prezydent pozna uroki klęski za blisko trzy miesiące.