Wszystko wskazuje na to, że kilku podpitych chamów obraziło, a następnie uderzyło kobietę w obecności jej dziecka. Dla Polaka to najgorsza zniewaga - jeżeli jest mężczyzną, ma obowiązek zareagować. Dwóch młodych ludzi staje w obronie kobiety i zostają poranieni. W sukurs im ruszają koledzy. Napastnicy obrywają, ale nikt z nich nie jest poważnie ranny. Czy w tej sytuacji możemy zaprzeczyć, że chłopcy zachowali się po prostu po rycersku? Niestety, okazuje się, że nasi rycerze są kibicami piłki nożnej, a na tych władza poluje. Usłużne rządowi media robią z nich bandytów. Minister od służb specjalnych, który najwyraźniej zaraził się tym samymi wirusami co Niesiołowski, zaczyna coś bredzić o segregacji ludzi w przestrzeni publicznej. Autorytety zabierają głos i uzasadniają szaleństwo władzy. W państwie Tuska wszystko jest względne. Kiedy Niesiołowski zaatakował dziennikarkę, komisja etyki uznała to za normę. Kiedy ktoś spoliczkował znanego dziennikarza TVN-u, omal nie ogłoszono zagrożenia państwa. Kobieta znieważona i pobita na plaży nie jest godna ochrony, gdy bronią jej kibice. Sojusz chamów z wariatami zawsze daje takie rezultaty.