Lech Wałęsa powiedział w Radiu Gdańsk, że jak PiS wygra wybory, to w Polsce wybuchnie „wojna domowa”. Tymczasem z Gdyni donoszą, że wcześniej może wybuchnąć wojna z Meksykiem. Po tym jak kibice Ruchu Chorzów pobili się na plaży z załogą meksykańskiego żaglowca, TVN podał, że marynarka wojenna Meksyku jest nowocześnie uzbrojona, ma 180 okrętów i 56 tys. żołnierzy, a nasza tylko 8 tys. No, to wiadomo, co będzie, jak Meksyk nas zaatakuje. A tu jeszcze na włosku wisi wojna z Litwą po transparencie na stadionie w Poznaniu. Wszystko przez tych kiboli! Co prawda niektórzy mówią, że Meksykanie na plaży zaczepiali polskie dziewczyny, więc ci z Chorzowa stanęli w ich obronie. Ale czy oni nie słyszeli od Władysława Bartoszewskiego, że Polska jest brzydką panną i nie powinna się zbytnio drożyć?! Niech wreszcie policja zrobi porządek z tymi kibolami, bo inaczej nie nadążymy z przepraszaniem wszystkich obrażonych narodów. Na szczęście minister Sienkiewicz rozumie powagę sytuacji i zapowiada, że jak kibole będą nadal chodzili na plażę, to on wprowadzi nowe regulacje prawne. Słusznie, najlepiej niech od razu ogłosi stan wojenny.