Sięgnęłam po termin używany w ulubionej dyscyplinie premiera Donalda Tuska, czyli piłce nożnej. Zawodnik, który otrzymuje czerwoną kartkę, musi zejść z boiska i nie może wrócić do gry do końca meczu. Ostatnie sondaże pokazują, że Polacy właśnie wyciągają już nie żółtą, ostrzegawczą kartkę, ale czerwoną. Według TNS Polska obecny rząd ma 79 proc. ocen negatywnych, a premier - 71 proc. Prezydenta Komorowskiego negatywnie ocenia 45 proc. Polaków - tyle samo badanych uważa, że jest on dobrym prezydentem. Ten spadek pozytywnych ocen Komorowskiego i zrównoważenie ich z negatywnymi świadczy o tym, że podobno zagwarantowana druga kadencja prezydentury odpływa mu w siną dal. Gołym okiem widać, że PO ciągnie w dół notowania obecnego prezydenta. Słowa niektórych celebrytów, że „pakują walizki, bo rośnie poparcie dla PiS-u”, nabierają więc szerszego znaczenia. Wygląda na to, że coraz więcej polityków PO zaczyna myśleć o wyjeździe pod szyldem europosła. Donaldowi Tuskowi, dla którego w Parlamencie Europejskim raczej miejsca nie ma, po otrzymaniu czerwonej kartki od Polaków pozostanie „haratnie w gałę”. I wcale nie jestem pewna, czy to będzie orlik, czy też może więzienne boisko.