Bardzo zaszkodził nasz pisarz wszech czasów Henryk Sienkiewicz cesarzowi Neronowi. Co prawda cesarz mordował chrześcijan, być może podpalił Rzym (choć sprawa nie jest tu pewna), lubieżny był i mściwy. To tylko jedna strona medalu. Wszak na ucztę do Nerona dostać chcieli się niemal wszyscy przedstawiciele cywilizowanego świata. Takich potraw, win, pląsających półnagich kobiet nie było nigdzie. Przepych i kunszt ludzi przygotowujących te wydarzenia kulinarno-artystyczne trudno nawet porównać z późniejszymi ucztami w tkniętym wschodem Bizancjum. Wszak Neron, oprócz dogadzania sobie i gościom, uprawiał w ten sposób politykę. Gdzież łatwiej można było skaptować zwolenników, wytropić ukrytych wrogów i zachwycić lud słuchający plotek ze spotkań u cesarza? Zamiast prowadzić wojny, wystarczyło władcę podbijanego terytorium zaprosić na lubieżno-pijacką imprezę, gdzie w ramionach pięknych niewolnic otwierały mu się usta. A potem, po odkryciu najsłabszych punktów przeciwnika, można było zaanektować jego państewko.

Wielkie oburzenie wywołały informacje, że partia, którą kieruje Donald Tusk, zamawiała z pieniędzy podatnika uczty z bitą śmietaną zlizywaną z ciał nagich tancerek. Jedna z pań udostępniła spracowanym posłom PO swój brzuch, by mogli najeść się z niego sushi. To oburzenie jest absolutnie nieuzasadnione. A czym Tusk miał werbować zwolenników: kaszanką i schabowym? Na to od biedy można zwerbować mnie. Ludzie bywający na dworach berlińsko-brukselsko-moskiewskich potrzebują czegoś więcej.

Wielka polityka rodzi się dzisiaj w go-go, klubach nocnych i niekonwencjonalnych sushibarach. Tam można planować autostrady, jakich nawet Rzymianie nie wymyślili. Bo Rzymianie budowali drogi, które nie dość że stały się pomnikiem swojej epoki, to jeszcze były przejezdne. Tusk postawił wyłącznie na pomniki. Pojazdy zbyt szybko je niszczą. Dawne termy i stadiony połączono w jedno. Można się kąpać i można po nich biegać, gdy nie pada. Wreszcie wodne tunele i nawodne trasy przez miasto zastąpiły akwedukty.

Rolę drogiej biżuterii wzięły na siebie jeszcze droższe zegarki prezentowane na ręku ministra. Czy to nie jest postęp? A ile zegarków miał Neron? I to wszystko za nędzne parę groszy. Lud oburza się, jakby mu odebrano zboże i igrzyska. Może zboża rzeczywiście nie ma, ale igrzyska są coraz piękniejsze. Chociaż lwy pożerające wrogów na arenie zastąpiono hienami z rządowych mediów, a rolę gladiatorów przejął zbiorowy samobójca, to jednak dwór Donalda Tuska wspiął się na wyżyny cywilizacji.
Może z jedną różnicą: zamiast wszystko palić, zalewa wodą. Bezpieczniej i wielorazowo. Głupi Neron nie wiedział, że po spaleniu Rzymu drugiego już mu nie dadzą. A Warszawa żyje sobie od potopu do potopu i jest coraz weselej.



Spotkania z Tomaszem Sakiewiczem
Sopot: 24 czerwca, godz.18, ul. Władysława IV 22, Wrocław: 26 czerwca, godz. 18, aula Papieskiego Wydziału Teologicznego, pl. Katedralny 1, Trzebnica: 27 czerwca, g. 18, Restauracja Ratuszowa, rynek, Gdańsk: 1 lipca, g. 18, sala Akwen, budynek NSZZ „Solidarność”, ul. Wały Piastowskie