Czy to prawda, że w Moskwie na placu Czerwonym rozdają samochody? Tak, to prawda, tylko że nie w Moskwie, lecz w Leningradzie, i nie na placu Czerwonym, a na placu Rewolucji, i nie samochody, a rowery, i nie rozdają, a kradną. Tyle starego kawału o nierzetelnych informacjach Radia Erewań. Jak się jednak okazuje, chlubną kontynuację rozgłośni prowadzi w III RP „Gazeta Wyborcza”. I tak zaliczyła ostatnio Teresę Bochwic do grona osób, które „dostają od PiS-u po kilka tysięcy złotych”. Ta nieprawdziwa informacja spowodowała podważanie wiarygodności Bochwic jako członka zarządu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i natychmiastowe żądanie ze strony oddziału warszawskiego, by dziennikarka ustąpiła z funkcji. Dalej wszystko było jak w Radiu Erewań. Nie dostała pieniędzy, a kupiono prawa do jej raportu poświęconego wolności słowa. I w momencie transakcji w żadnym zarządzie żadnego SDP nie była. Postraszona sądem „Wyborcza” zamiast opublikować sprostowanie, zamieściła… fragment oświadczenia Teresy Bochwic. Cóż, jak ściemniać, to do końca. W Erewaniu byliby dumni.