Podczas spotkania z wiernymi w diecezji rzymskiej w Watykanie papież przyznał, że nie rozumie wspólnot chrześcijańskich, które są zamknięte w parafii i przestrzegł księży, że powinni być pasterzami owiec, a nie ich „fryzjerami”.

W tym kontekście papież odniósł się do fragmentu Ewangelii, w którym mowa jest o pasterzu, który zdaje sobie sprawę z tego, że brakuje mu jednej owcy i zostawia 99 pozostałych, by jej szukać.

- W obecnej kulturze jesteśmy mniejszością, mamy tylko jedną owcę, ale czy czujemy zapał ewangeliczny, by iść szukać pozostałych 99? (…) Trzeba odwagi i cierpliwości, by wyjść i głosić Ewangelię. (…) Ale to jest za trudne, łatwiej zostać w domu z tą jedyną owieczką, by ją czesać i przytulać. Pan chce, byśmy my księża byli pasterzami, a nie fryzjerami - mówił papież.

W ocenie papieża Franciszka kiedy wspólnota wiernych jest zamknięta i ludzie rozmawiają w niej tylko ze sobą nawzajem, „nie daje życia”. Papież stwierdził nawet, że jest to społeczność „jałowa i niepłodna”. Ponadto papież Franciszek stwierdził, że w obecnych czasach chrześcijanin musi być rewolucjonistą i ubolewał nad tym, że obecnie wielu jest „smutnych chrześcijan”.