Ciekawi mnie bardzo, jak na to salto mortale przewodniczącego Platformy zareaguje jej elektorat. Bo wydaje się, że w tej sprawie wszyscy, którzy doradzali Budce i jego kolegom antybrukselską histerię, zdecydowanie przeszarżowali. Oczywiście rozumiem, że hasło „anty-PiS” nie ma żadnych granic ani ograniczeń i patrząc na sprawę z tej strony, to – jak to mówią młodzi ludzie – „szacun” dla szefa PO za żelazną konsekwencję i rozumiem również, że politycy PO doskonale te sprawy rozumieją. Gdyby PiS przeszedł na pozycje liberalne, Budka i koledzy zapewne przeszliby na pozycje konserwatywne. Mimo wszystko obawiam się, że w elektoracie PO mogą znajdować się jeszcze osoby, które utożsamiają się z pewną linią polityki uprawianej do tej pory przez polityków największej (?) opozycyjnej partii. I dla tych osób przejście na pozycje antybrukselskie może być szokiem nie do wytrzymania.