Tak dalece, że za chwilę trafią na listę wrogów ludu. Michnik, mówiący o ważnej i wciąż dobrej roli Kościoła, potrzebie dialogu i znaczeniu Dekalogu, okazuje się fundamentalistą. Śmieje się prawica, zasłużenie, ale nie całkiem słusznie, młoda lewica odkrywa kolejnego „dziadersa”. Dziennikarka atakuje szefa, broni go przed nią Hanna Gronkiewicz-Waltz, potem gazeta tłumaczy, czego była prezydent nie rozumie. To nieoczekiwany obrót spraw, wart jednak, podobnie jak sam wywiad, odnotowania.