Wybuch rewolucji francuskiej przyspieszył odejście do lamusa wymyślnych strojów i ogromnych peruk. Zapotrzebowanie na prostotę i swobodę zmiotło ze sceny, przynajmniej na jakiś czas, damski gorset. Panie zaczęły nosić suknie z delikatnych i lekkich materiałów, odcinane pod biustem i luźno opadające do ziemi.

Buty na wzór rzymskich sandałów szybko okazały się niezbyt praktyczne w miesiącach zimowych, więc zastąpiły jej pantofelki z tasiemkami, które wiązano wokół kostki. Dopuszczano też długi szal i ozdobne brosze przy pasku. Kobiety zaczęły też ścinać włosy na krótko, co zwano fryzurą na Tytusa (nawiązując do popiersia rzymskiego cesarza Tytusa) lub na ofiarę à la Victime. Było to straszliwe wspomnienie czasów rewolucji, kiedy skazańcom ścinano włosy, by gilotyna mogła lepiej pracować. 

Taki strój rozpowszechnił się w całej Europie, co doprowadziło do kilku tragicznych wydarzeń. Przede wszystkim kobiety zaczęły zaziębiać się na masową skalę, co nierzadko kończyło się zapaleniem płuc i śmiercią. O wiele tragiczniejsze były… pożary. Muślinowe suknie były bardzo łatwopalne, więc trzeba było ogromnie uważać przechodząc obok kominka, gdyż jedna iskra mogła spowodować natychmiastowe zajęcie się całego odzienia. W ten sposób zginęła niestety córka Izabeli Czartoryskiej – Tereska.

Piętnastoletnia księżniczka bawiąc się z rodzeństwem w komnatach Błękitnego Pałacu w Warszawie, prawdopodobnie przebiegła zbyt blisko ognia. Jej suknia stanęła w płomieniach, a przerażona dziewczynka biegała po komnatach, co jeszcze bardziej wzmogło ogień. Oparzenia okazały się rozległe. Tereska zmarła dopiero po kilkunastu dniach, 13 stycznia 1780 roku, w ogromnych cierpieniach. Dramat ten odbił się szerokim echem w ówczesnej Europie. Co ciekawe kilka miesięcy temu, w trakcie remontu kościoła pw św. Józefa w Puławach, znaleziono zamurowaną w kolumnie skrytkę z przedmiotami należącymi do Teresy. Były to m.in.: złoty krzyżyk-relikwiarz, szkaplerz z wizerunkiem Matki Boskiej, srebrna obrączka z woreczkiem, na którym jest napis „Ecce Ancilla Domini” („Oto ja, służebnica Pańska”). Znaleziono też srebrny imbryk, ozdobny wizerunek, dwa medaliony (jeden służący jako relikwiarz) i damską torebkę z monogramem TC oraz śladami ognia. Prawdopodobnie rzeczy te włożono w skrytkę na prośbę matki.

Inny okropny wypadek zdarzył się w 1806 roku podczas balu na cześć Marii Ludwiki Austriackiej. W płomieniach stanęły wówczas dekoracje wykonane z cienkich tkanin, od których zaczęły zajmować się suknie dam. Wiele osób zostało bardzo  poparzonych, wiele zmarło. Jak wspominała Anna z Tyszkiewiczów Potocka Wąsowiczowa: „Nazajutrz dopiero udało się stłumić pożar. Moc diamentów odnalazła się przy przesiewaniu popiołu”.