Co z igrzyskami?

Przełożone na 2021 rok igrzyska w Tokio mogą się nie odbyć tego lata ze względu na szalejącą pandemię Covid-19 - zapowiedział japoński minister ds. reform administracyjnych Taro Kono. Jego zdaniem gospodarze imprezy muszą być gotowi na wszystko.

W ostatnich tygodniach pojawiały się coraz częściej informacje, że rośnie liczba Japończyków, którzy są za tym, aby igrzyska po raz kolejny przełożyć lub odwołać. Premier Yoshihide Suga wskazywał je nieraz jako priorytet i powtarzał, że przygotowania będą kontynuowane.

- Wszystko jest możliwe, ale jako gospodarz musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, abyśmy mogli zorganizować dobre igrzyska, jeśli zapadnie decyzja, że odbędą się zgodnie z planem. Międzynarodowy Komitet Olimpijski musi jednak myśleć o planie B, planie C. Sytuacja nie jest łatwa

- zaznaczył Kono, który w przeszłości był ministrem spraw zagranicznych i obrony.

Cios w stronę sportowców

Co dla sportowców oznaczałoby odwołanie igrzysk? O to zapytaliśmy reprezentantkę Polski, która trzykrotnie reprezentowała kraj na igrzyskach. 

- Jeśli by tak było, to byłby to ogromny cios w stronę sportowców, którzy trenują dyscypliny olimpijskie i dla tych sportowców, których marzeniem było zakwalifikowanie się na igrzyska, którzy mają już kwalifikację, którzy jeszcze nie uczestniczyli w igrzyskach, a się zakwalifikowali. To wielka strata, bo nie wiadomo czy za trzy lata uda się zakwalifikować na kolejne igrzyska. Sportowcy pracują na to, trenując dyscypliny olimpijskie, aby się zakwalifikować na igrzyska i pokazać się z jak najlepszej strony. Będą bardzo mocno skrzywdzeni sportowcy, tym bardziej, że piłka nożna, tenis i inne wielkie imprezy się odbywały i odbywają bez kibiców

- komentuje w rozmowie z Niezalezna.pl Zofia Klepacka, windsurferka, brązowa medalistka igrzysk olimpijskich w Londynie i wielokrotna medalistka Mistrzostw Świata i Mistrzostw Europy. 

Nasza rozmówczyni wskazuje, że już wcześniejsze decyzje dotyczące igrzysk mogły być kontrowersyjne.

- Już dawno wiele decyzji jest politycznie podejmowanych w różnych aspektach, to już mało ma do czynienia z fair play. Jest to tylko taką namiastką. My mieliśmy igrzyska olimpijskie w Chinach, gdzie żeglarze byli Qingdao, bardzo daleko od Pekinu, w regionie gdzie przez 360 dni w roku nie było wiatru. Każdy o tym wiedział, ale tam były rozegrane igrzyska, aby promować region. Nikogo nie interesowało, że żeglarze będą się ścigać bez wiatru

- mówi, po czym dodaje:

"Jeżeli taka decyzja zapadnie, to trzeba będzie to przyjąć na klatę. W dzisiejszych czasach zdrowie jest najważniejsze, ale były rozgrywane zawody, trwa Super Bowl w Stanach Zjednoczonych i inne ważne imprezy, to dlaczego mają być skrzywdzeni sportowcy, którzy trenują dyscypliny olimpijskie?"

Jeżeli założyć wariant optymistyczny i igrzyska odbyłyby się w terminie, to Zofia Klepacka robi wszystko, by się do nich jak najlepiej przygotować. 

- Cały czas się przygotowujemy, teraz mnie dopadł koronawirus, jestem na kwarantannie, mam objawy, ale mam nadzieję, że wyzdrowieję i wszystko będzie OK. Przygotowania są bardzo intensywne, cały czas wyjeżdżamy, dopiero wróciliśmy z Zakopanego, a przed Zakopanem byliśmy w Portugalii, były też Mistrzostwa Europy, w których zdobyłam medal. Mamy kolejne Mistrzostwa Europy w marcu, Mistrzostwa Świata w kwietniu. Te imprezy nie są odwołane, są w kalendarzu, przygotowujemy się, ale oczywiście priorytet to igrzyska olimpijskie

- kończy. 

Pozostaje życzyć zdrowia i liczyć, że nasi sportowcy latem będą mieli okazję pokazać się z jak najlepszej strony w Tokio!