Jak podkreślił duński minister zdrowia Magnus Heunicke, liczba zakażeń wykrytym w Wielkiej Brytanii wariantem koronawirusa (B1.1.7) wzrosła w Danii w ciągu ostatnich czterech dni o 55 proc., ze 134 przypadków do 208. "Warto zauważyć, że jest to próba losowa, ale przyrost jest niezwykle niepokojący. Oznacza, że późną zimą możemy mieć do czynienia z gwałtownym wzrostem infekcji" - stwierdził.

Heunicke obawia się, że jeśli ta tendencja utrzyma się, Dania może powtórzyć scenariusz Irlandii, gdzie brytyjski szczep rozprzestrzenił się na szeroką skalę. Wówczas dobowy przyrost może osiągnąć 7 tys. przypadków.

Według duńskich służb sanitarnych obecnie 3,6 proc. wszystkich potwierdzonych przypadków Covid-19 wywołanych zostało przez bardziej zaraźliwy wariant brytyjski. W zeszłym tygodniu wskaźnik ten wynosił 2,4 proc. Współczynnik R w przypadku dotychczasowego szczepu koronawirusa wynosi w Danii od 0,85 do 0,9, a w przypadku wersji brytyjskiej 1,2.

Z tego powodu rząd Danii zaapelował do osób, które spotykają się w pracy z innymi, o poddawanie się testom na Covid-19 przynajmniej raz w tygodniu. Personel medyczny powinien robić to nawet częściej.

Do 7 lutego przedłużone zostają wprowadzone w połowie grudnia restrykcje. Nieczynne są centra handlowe poza sklepami spożywczymi i aptekami, a nauczanie w szkołach odbywa się w sposób zdalny. Limit zgromadzeń został ograniczony do pięciu osób. Od soboty na granicach wymagany jest negatywny test na obecność koronawirusa, wykonany w ciągu 24 godzin poprzedzających wjazd.