Przedstawiciele organizatorów demonstracji ze stowarzyszenia „O wolną Mszę” (Pour la Messe libre) argumentują, że 15-osobowy limit jest dyskryminujący. Przytaczają przykład sklepów oferujących "nieistotne" z punktu widzenia egzystencji towary - tam liczbę klientów, którzy mogą przebywać w środku oblicza się na podstawie metrażu.

Uważamy, że jest to niesprawiedliwe, ponieważ mamy wiele świątyń, które są ogromne

- mówiła Therese Van Houtte ze stowarzyszenia, cytowana na portalu The Brussels Times.

Na transparentach przyniesionych na demonstrację można było m.in. przeczytać hasła: "To co święte też jest ważne", czy "15 osób. A co z resztą?"

Internetową petycję do katolickich biskupów Belgii, żeby zaangażowali się w obronę mszy, podpisało dotychczas 13 tysięcy osób. Jej tekst przypomina hierarchom o "absolutnym prawie Boga do odbierania czci w kościołach" i o znaczeniu przyjmowania sakramentów.

"Ekscelencjo, błagamy Cię, nie poddawaj się zniechęcony: potrzebujemy Cię" - czytamy we fragmencie.

Nie chcieli dyskryminować, więc... mszy nie ma wcale

Niektóre kościoły w belgijskiej stolicy, jak chociażby ten pod wezwaniem św. Józefa w samym sercu Dzielnicy Europejskiej, zrezygnowały z publicznego odprawiania mszy, żeby nie dyskryminować wiernych, którzy nie zmieszczą się w 15-osobowej puli.

Protesty trwają już od listopada, kiedy limit wiernych w kościele wynosił 30 osób.