Warto się zastanowić dlaczego 7 na 10 Polaków źle ocenia rząd PO-PSL (a dokładnie 69%)? Ja się tej większości moich rodaków zupełnie nie dziwię. Ludzie mają oczy – i widzą, mają uszy – i słuchają.

Kierowcy, ścigani przez fotoradary i policję jak nigdy w historii Polski szybko się dowiedzieli, że władzy nie chodzi o bezpieczeństwo na drogach, tylko o… realizację ustawy budżetowej, w której zapisano, ni mniej, ni więcej, tylko ponad 20 miliardów złotych kar dla kierowców i przedsiębiorców! Te 20 miliardów złotych rozpisuje się per capita na dokładnie 520 złotych. A więc do kieszeni statystycznego Kowalskiego Tusk sięgnie ekstra po pięć stów rocznie, aby załatać budżetową dziurę Tuska. Miliarderów rozliczających się na Cyprze to nie dotknie – ale przeciętnego Polaka jak najbardziej.

Trzeba nie znać, nas, Polaków, aby robić takie numery. Nawet człowiek neutralny wobec rządu, a może i choćby wciąż sceptyczny wobec opozycji zawyje jak mu duet kasiarzy Rostowski–Tusk wyjmie z portfela tyle forsy. Obojętnie przed Świętami, czy po Świętach.

Zwłaszcza, gdy rząd robi to, używając policji, która zamiast łapać przestępców ściga obywateli–kierowców i obywateli–przedsiębiorców.

Chłopaki z PO chyba poczuli, że przegięli pałę skoro minister Nowak w dzień wolny od pracy rozpaczliwie napisał na Twitterze, że rządowi chodzi o „ściganie morderców na drogach”. Każdy z nas jednak wie, bo każdemu z nas zdarzyło się co najmniej raz (to eufemizm!) przekroczyć prędkość na drodze, że piraci drogowi to jedno, a kierowcy to drugie. Ponadto w żadnym kraju Unii Europejskiej grzywien za wykroczenia drogowe nie traktuje się jako… źródła budżetu!