Orędzie noworoczne prezydenta to już tradycja. Głowa państwa podsumowuje odchodzący rok i składa Polakom życzenia na nowy rok. Można by powiedzieć – formalność, ale orędzie świadczy również o polityku. Pozwoliłem sobie porównać ostatnie orędzie noworoczne śp. Lecha Kaczyńskiego i to niedawne obecnego prezydenta. Bronisław Komorowski swój przekaz sprowadził do tezy, że może nie było najlepiej, ale było „dobrze”, a jeśli będziemy „razem jak 11 listopada” (w domyśle przy nim) to wszystko w 2013 r. będzie dobrze. Głupkowaty (nie przesadzam, proszę sprawdzić) uśmiech prezydenta Komorowskiego, brak polskiej flagi czy hymnu Polski, którym swoje orędzie kończył śp. Lech Kaczyński, chciałbym skomentować najdelikatniej jak tylko można. Jaki prezydent, takie orędzie. Szkoda.