Skoczków w pierwszych zawodach sezonu Pucharu Świata przywitała piękna pogoda. Nie mogli narzekać również na znakomicie przygotowany obiekt imienia Adama Małysza. Jedyne czego brakowało, to kibiców, którzy nie mogli pojawić się na trybunach z powodu pandemii koronawirusa.

Jako pierwszy z Polaków na belce pojawił się Piotr Żyła. W promieniach zachodzącego słońca skoczył przepięknie, a odległością 129 metrów wręcz znokautował rywali. To był wymarzony początek konkursu dla Biało-czerwonych. Do wyniku Piotrka w pierwszej grupie zbliżył się tylko Michael Hayboeck z Austrii, a drużyna prowadzona przez Michala Dolezala objęła prowadzenie.

Uśmiechnięty Piotr Żyła i wiadomo, że wszystko jest dobrze

Nie zawiódł ten, o którego można było się najbardziej obawiać - Klemens Murańka lądował na 122 m. Philpp Aschenwald szybował jednak sześć metrów dalej i Polacy zmienili się z Austriakami pozycjami w klasyfikacji na półmetku pierwszej serii. Wiadomo było jednak, że liderzy Biało-czerwonych wciąż jeszcze nie skakali.

Dawid Kubacki odbił się potężnie na progu, pięknie ułożył na nartach i lądował z gestem triumfu. 131,5 metra to była najlepsza w tym momencie odległość konkursu, ale Austriacy nie odpuszczali i Daniel Huber w swojej próbie stracił do Polaka tylko pół metra. Po trzech grupach Austria była przed Polską i Niemcami.

Kamil Stoch trafił na trudne warunki - mocniejszy wiatr w plecy i obniżoną belkę startową. Zwycięzca piątkowych kwalifikacji do konkursu indywidualnego nie mógł w tej sytuacji polecieć daleko. Uzyskał tylko 118 m i Austria po skoku Stefana Krafta (120,5 m) nieco zwiększyła przewagę. Markus Eisenbichler pogodził wszystkich osiągając 123,5 m i to Niemcy na półmetku konkursu byli na prowadzeniu.

Niemcy przed Austrią i Polską po pierwszej serii w Wiśle

Piotr Żyła w finale zawodów skoczył 127,5 m. To nie była tak imponująca próba, jak w pierwszej serii, widać było pewne problemy po wyjściu z progu i niespokojny w pierwszej fazie lot. Hayboeck'owi zmierzono 131,5 m i przewaga Austriaków znów wzrosła. Wystarczyło to jednak by Biało-czerwoni nieznacznie wyprzedzili Niemców, bowiem Constantin Schmid skoczył tylko 119 m. Rywalizacja o miejsca na podium trwała w najlepsze.

Dobry skok Murańki w drugiej serii! 126 m pozwalało wierzyć, że Biało-czerwoni mogą zmniejszyć stratę do liderów. Aschenwald skoczył wyraźnie krócej - 121,5 m - ale w gorszych warunkach i dzięki rekompensacie punktowej za wiatr i wysokim notom od sędziów Austria jeszcze zyskała, a Niemiec Pius Paschke znakomitą próbą (128 m) znów zepchnął Polaków na najniższy stopień podium.

Dawid Kubacki skakał w Wiśle daleko

Znów fantastycznie poszybował Kubacki - 130,5 m mimo niewielkich kłopotów w powietrzu. Kapitalnie odpowiedział Huber. 135 metrów to była najbardziej imponująca próba podczas konkursu. Karl Geiger skoczył 130. Polacy, Niemcy i Austriacy wciąż walczyli o miejsca na podium, ale Biało-czerwoni byli w najgorszej sytuacji przed ostatnimi skokami zawodów.

Kubacki, Żyła i Murańka trzymali kciuki, gdy Kamil Stoch usiadł na belce. Leciał ładnie, ale znów zabrakło trochę odległości. 126 metrów zapewniało podium, ale nie pozwalało wyprzedzić rywali. Pierwszy konkurs sezonu wygrali Austriacy przed Niemcami. Ostatnie słowo należało do Stefana Krafta, który lądował na 127 metrze.

W niedzielę o 16 w Wiśle odbędą się pierwsze indywidualne zawody sezonu. Na starcie pojawi się rekordowa liczba - jedenastu reprezentantów Polski.