Biskup Gaurico został poproszony o przepowiedzenie przyszłości rodzinie królewskiej przez żonę Henryka – Katarzynę Medycejską, wierzącą w astrologiczne układy gwiazd. Dodać trzeba, że był on niezwykle szanowanym astrologiem, astronomem i matematykiem, służył w Watykanie czterem kolejnym papieżom. Już wiele lat wcześniej, na początku małżeństwa Katarzyna poprosiła go o horoskop dla rodziny – wieści nie były dobre. Biskup powiedział, co prawda, że Henryk miał zostanie królem, na co wtedy się w ogóle nie zanosiło, ale czekała go śmierć właśnie w pojedynku.

Biskup-astrolog

Swoje zdanie powtórzył w owym liście, już po koronacji Walezjusza. Zaniepokojona Katarzyna zaprosiła na dwór w Saint-Germain-en-Laye słynnego Nostradamusa, by ten opisał przyszłość nie tylko męża, ale i ich dzieci.

Nostradamus

I znów historia się powtórzyła: synowie mieli zostać królami, lecz panować krótko i bez większych sukcesów, natomiast o śmierci Henryka astrolog ułożył czterowiersz zapisany w dziele „Centurie”, który brzmiał:

Młody starego lwa pokona snadnie,

Gdy w pojedynku przeciw sobie staną.

Ze złotej klatki oczy mu wykradnie.

I na śmierć wyda go nieubłaganą.

Nic dziwnego, że po tych wszystkich proroctwach Katarzynie zaczęła śnić się śmierć męża. Feralny dzień nadszedł 30 czerwca 1559 roku. Dla uczczenia ślubu siostry i pożegnania córki wyjeżdżającej do Hiszpanii, Henryk zorganizował wielki turniej. Oczywiście, nie zważając na przestrogi, zamierzał wziąć w nim udział. Jako ostatni przemówił do niego marszałek de Vieilleville:

Klnę się na Boga, Panie, że od więcej jak trzech nocy dręczą mnie sny wieszczące jakieś nieszczęście, które ci się przydarzy, i że ten ostatni pojedynek będzie cię kosztować życie.

Henryk II wyzwał na pojedynek kapitana gwardii szkockiej Gabriela Montgomery’ego. Podczas walki kapitan trafił króla w napierśnik, strzaskał swoją kopię, a drzazga z niej utkwiła w oku władcy. Wszyscy pospieszyli z pomocą, Walezjusz był przytomny, zdążył jeszcze powiedzieć, że nie żywi urazy do Montgomery’ego. Odprowadzono go do komnat. W zamieszaniu niemal nikt nie zauważył, że Katarzyna zemdlała z przerażenia. Wszyscy byli zszokowani, turniej przerwano, a także wydano edykt zabraniający pojedynków we Francji. Wieczorem angielski ambasador sir Nicholas Throckmorton wysłał list do Anglii, w którym pisał, że królowi „wyjęto drzazgę, ale utracił władzę w członkach”. Wokół łoża monarchy zgromadzili się najwybitniejsi lekarze – nadworny medyk Jean Chapelain, Andreas Wesaliusz, Ambroise Pare. Podali wywar z rabarbaru i mumii, puszczali krew, robili okłady z lodu i lewatywy. Ścięto też czterech przestępców, a na ich mózgach odtworzyli obrażenia króla. Po kilku dniach w ranę wdało się zakażenie, postępujący paraliż utrudniał oddychanie. Henryk II zmarł 10 lipca 1559 roku, w wieku 40 lat. W Bibliotece Narodowej w Paryżu przechowywany jest dokument z sekcji zwłok, którą wykonali lekarze.

Drzazgi przebiły tylną ścianę oczodołu niewątpliwie powodując bardzo poważny wstrząs mózgu. Czaszka nie została uszkodzona, choć nastąpił obrzęk i bardzo silne uszkodzenie prawego oczodołu oraz przebicie opony mózgu, która przyjęła żółtawy kolor na głębokość kciuka i szerokość dwóch palców.

Katarzyna Medycejska do końca życia nosiła czerń, kazała zrobić nowe godło – złamaną włócznię na czerwonym polu, której towarzyszyło motto „Lacrimae hinc, hinc dolor” („Odtąd łzy, odtąd cierpienie”).