Drużyny ligowe wróciły na boiska po przerwie na mecze reprezentacji narodowych, ale z powodu pandemii koronawirusa spotkania odbywają się już bez udziału publiczności. Szlagierem 7. kolejki był mecz drugiego dotychczas w tabeli Górnika z liderem Rakowem. Częstochowianie udowodnili, że nieprzypadkowo znajdują się na szczycie. Wprawdzie przegrywali od czwartej minuty po golu Bartosza Nowaka, ale ostatecznie zwyciężyli 3:1.

Raków wygrał z Górnikiem i jest liderem Ekstraklasy

Dwa gole, swoje pierwsze w sezonie, strzelił sprowadzony latem z Hiszpanii Ivan Lopez Alvarez (Ivi Lopez), a jednego Słoweniec David Tijanic. Podopieczni Marka Papszuna zaczęli sezon od dość pechowej porażki z Legią Warszawa 1:2 (grali całą drugą połowę w dziesiątkę), ale później zanotowali świetną serię. W sześciu meczach zdobyli 16 punktów, łatwo też wyeliminowali pierwszoligową Sandecję Nowy Sącz w Pucharze Polski. Natomiast dla zabrzan, którzy tracą już trzy punkty do Rakowa, to druga z rzędu porażka i trzeci kolejny mecz bez zwycięstwa.

Jedną z największych niespodzianek sezonu jest słaba dotychczas postawa Piasta. Mistrz kraju z 2019 roku i trzeci zespół poprzedniego sezonu, w obecnym w siedmiu meczach zdobył zaledwie punkt. W sobotę zamykający tabelę gliwiczanie ulegli na wyjeździe Cracovii 0:1, a gola strzelił z rzutu karnego Holender Pelle van Amersfoort.

Szukamy winy u siebie, ale dzisiaj widziałem drużynę, która była zdeterminowana, agresywna, prowadziła grę. Wracają zawodnicy po kontuzjach. Mam tu na myśli Jakuba Świerczoka. Niedługo dołączyć powinni Kristopher Vida i Gerard Badia. Powinniśmy być mocniejsi i skuteczniejsi. Razem z drużyną doprowadziliśmy do takiej sytuacji i razem z drużyną z tego wyjdziemy. Jestem o tym święcie przekonany

- zapewnił trener Piasta Waldemar Fornalik.

Makuszewski pogrążył Lecha w Białymstoku

W sobotę porażki doznał też Lech, jedyny polski klub w fazie grupowej Ligi Europy. Poznaniacy przegrali w Białymstoku z Jagiellonią 1:2. Bramki dla gospodarzy zdobyli Taras Romanczuk i były gracz "Kolejorza" Maciej Makuszewski, a dla Lecha - w końcówce spotkania reprezentant Polski Jakub Moder z rzutu karnego.