Skandal wokół mocno niejasnych i kontrowersyjnych interesów Huntera Bidena, o którym ostatnio zrobiło się głośno dzięki temu, że NYPost publikuje kolejne maile z jego komputera, na pewno jest wielkim problemem wizerunkowym dla Bidena seniora. Jak na razie jednak brak było dowodów na to, że polityk jest w niego bezpośrednio umoczony. Teraz jednak zaczyna się to zmieniać. 

Portal Breitbart ujawnił, że 5 listopada 2011 roku Devon Archer, który był partnerem Bidena w jego firmie Rosemont Seneca, otrzymał od jednego ze swoich kontaktów biznesowych informację o możliwości zdobycia „potencjalnie niesamowitych nowych klientów”. W tym celu trzeba było tylko zorganizować spotkanie w białym domu dla delegacji China Enterpreneur Club (ang. Klub Chińskich Przedsiębiorców, CEC)

Założony w 2006 roku CEC to klub skupiający 46 najpotężniejszych biznesmenów w Chinach. Wśród jego członków są między innymi inwestor Guo Guagchang, nazywany chińskim Warrenem Buffetem, Wang Jianlin, potentat na rynku nieruchomości czy wreszcie Jack Ma, założyciel portali handlowych Alibaba i Aliexpress, najbogatszy człowiek w Chinach. Oprócz biznesmenów do CEC należą także wysoko postawieni członkowie chińskiej partii komunistycznej (KPCh), słynni naukowcy, byli i obecni dyplomaci itp. Oficjalnie CEC powstał po to, żeby jego członkowie mogli spotykać się i np. dzielić pomysłami, ale z racji ogromnych wpływów jego członków, bliskich związków z KPCh i faktu, że często negocjują jako grupa umowy handlowe sprawił, że CEC bywa nazywany „drugim ministerstwem spraw zagranicznych”. 

Autorem opublikowanego przez Breitbart maila jest Mohamed A. Khashoggi, który wydaje się być pośrednikiem pomiędzy Chińczykami i Amerykanami. Jego adresatem, który przekazał go dalej do Archera, jest kontrowersyjny finansista Gary Fears, specjalizujący się w organizowaniu pieniędzy na kampanie polityczne. W jego treści Khashoggi prosi go o zorganizowanie spotkania w Białym Domu.

„Wycieczka po Białym Domu i spotkanie z członkiem biura szefa sztabu i Johnem Kerrym (późniejszym sekretarzem stanu, wtedy jeszcze senatorem – dop. red.) byłoby wspaniałe”

- napisał dodając, że zdaje sobie sprawę, że „jest sezon polityczny i wszyscy są niechętni”. Twierdzi też, że nie jest pewien, czy w tym celu powinni być zarejestrowani. Zapewne chodziło mu o Ustawę o Rejestracji Obcych Agentów, która wymaga rejestracji od zagranicznych lobbystów. 

W dalszej części maila Khashoggi zachwala CEC wymieniając jej wpływowych członków i podkreślając, że są bardzo wpływowi i majętni – zamieścił nawet informacje, że ich firmy łącznie odpowiadają za 4% PKB Chin. Twierdzi, że jeśli Hunter im pomoże to, da mu to „dobry dostęp >do Chińczyków< przy interesach w przyszłości”. Khashoggi otwarcie przyznaje również, że przed wysłaniem tego maila CEC próbowała załatwić sobie spotkanie z kimś wysoko postawionym w administracji Obamy, ale im się to nie udało. „Jeżeli twój przyjaciel w Waszyngtonie mógłby pomóc bylibyśmy bardzo wdzięczni” - stwierdził. 

Khashoogi wysłał ten mail 19 października. Fears przekazał go Archerowi 5 listopada. Doradził mu również, żeby skontaktował się z nim w sprawie kopalni potasu. Sześć dni później otrzymał od niego kolejnego maila z pytaniem o to, jak poszło spotkanie i prośbą, aby przekazał Hunterowi prośbę o kontakt, gdyż Fears nie może się do niego dodzwonić. Archer odpisał, że Hunter jest właśnie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, a Khashoogi nie pomoże im w rozkręceniu interesu z kopalnią potasu, ale może okazać się przydatnym kontaktem, gdy już ruszy. Minutę później w kolejnym mailu poinformował go, że udało się załatwić Chińczykom wizytę w Białym Domu 14 listopada. 

Z archiwów Białego Domu wynika, że wizyta faktycznie się odbyła. Chińska delegacja liczyła ok. 30 osób, którym przyznano wysokiego poziomu dostęp. Według logów przyjął ich Jeff Zients, zastępca dyrektora Biura Zarządzania i Finansów. Jak zauważa Breitbart, Zients dostał od Obamy zadanie konsolidacji licznych agencji import-export podległych pod Departament Handlu, co na pewno było bardzo interesujące dla chińskich biznesmenów. Z oficjalnego programu delegacji na stronie CEC wynika również, że spotkali się tego dnia z samym sekretarzem handlu Johnem E. Brysonem. 

Zarówno w tym programie, jak i w materiałach Białego Domu, nie ma żadnych informacji jakoby mieli spotkać się z samym Joe Bidenem. Breitbartowi udało się jednak dotrzeć do wypuszczonego przez CEC 53-stronicowego dokumentu zawierającego krótkie biografie członków. Na ostatniej stronie tego dokumentu znajduje się biografia dziennikarki Maggie Cheng, jednej z założycieli CEC i jego sekretarz generalnej. Wynika z niej, że to właśnie ona zorganizowała wizytę delegacji CEC w USA w 2011 roku. Kilka zdań dalej znajduje się lista wpływowych polityków, z którymi dzięki niej udało się spotkać członkom CEC: otwiera ją właśnie Joe Biden. Oczywiście nie jest to ostateczny dowód, że takie spotkanie faktycznie miało miejsce i Biały Dom zataił ten fakt, ale samo to, że po trafieniu maila w ręce współpracownika Bidena minęło 9 dni do wizyty każe podejrzewać, że Hunter wykorzystał we własnych interesach fakt, że był synem drugiej najważniejszej osoby w USA – co zarówno on sam jak i jego ojciec wielokrotnie dementowali. 

Co ciekawsze tego typu artykuły zwykle oparte są na anonimowych źródłach, ale w tym wypadku dokładnie wiadomo, kto przekazał dziennikarzom te maile. Ich źródłem był siedzący obecnie w więzieniu Bevan Cooney, były partner biznesowy Huntera i Archera. Cooney został skazany za udział w przekręcie z 2016 roku, w którym skłoniono przedstawicieli jednego z plemion indiańskich do wydania obligacji o wartości 60 milionów dolarów. Skazany w tym przekręcie był również Archer, ale sędzia federalny anulował jego wyrok. Sąd apelacyjny później cofnął tę decyzję i Archer obecnie czeka na wyrok w tej sprawie. 

W 2019 roku Cooney przeczytał dotyczącą podejrzanych interesów amerykańskich polityków książkę „Tajne imperia” słynnego dziennikarza śledczego Petera Schweizera, najbardziej znanego z opisywania przekrętów małżeństwa Clintonów. Za pośrednictwem Matthew Tyrmanda nawiązał z nim kontakt i przekazał mu hasło do swojej skrzynki pocztowej oraz pisemne pozwolenie na publikację tych maili.

Na tym kłopoty Bidena się nie kończą. Jak informował wczoraj portal niezalezna.pl, New York Post opublikował mail w którym opisywano wymagania dotyczące pensji sześciu osób, które robiły interesy z jedną z chińskich firm energetycznych, w tym Hunterem. W mailu znalazła się również propozycja podziału kapitału. Według niej H – czyli prawdopodobnie Hunter – miał dostać 20, zapewne procent, a 10% „H trzyma dla wielkiego kolesia”. Wiele osób uznało, że „wielki koleś” to właśnie Biden, a źródło Fox News potwierdziło anonimowo, że autorowi tego maila chodziło właśnie o niego. Jeśli to prawda i Biden jako wiceprezydent brał pieniądze od Chińczyków nie zgłaszając tego odpowiednim władzom, to może go to nawet wpakować za kratki. Jest jednak raczej wątpliwe, żeby śledztwo w tej sprawie ruszyło przed wyborami – i skrajnie nieprawdopodobne, że ruszy w ogóle jeśli uda mu się wygrać.