Prokurator regionalny w Poznaniu Jacek Motawski poinformował, że "po skutecznym" przedstawieniu zarzutów wobec Romana Giertycha zastosowano środki zapobiegawcze w postaci 5 mln zł poręczenia majątkowego, zawieszenia w czynnościach adwokata, zakazu opuszczania kraju, dozoru policji połączonego z zakazem kontaktowania się z pozostałymi podejrzanymi.

Prokuratura wydała postanowienie o zawieszeniu prawa wykonywania zawodu Romanowi Giertychowi, a zatem stało się to o czym mówiłem od momentu zatrzymania. W całej tej sprawie chodziło o wyeliminowanie Romana Giertycha jako obrońcy. Kraj, w którym najlepszym adwokatom uniemożliwia się bronić przestaje być demokratyczny. Miłego dnia

- napisał na swoim profilu na Facebooku mec. Jacek Dubois, niedługo po opublikowaniu komunikatu przez prokuraturę.

Na wpis postanowił zareagować poseł Prawa i Sprawiedliwości Przemysław Czarnek. „Jak to koniec demokracji? Jakiej demokracji? Przecież od 5 lat trąbicie w Polsce i w Europie, że mamy dyktaturę, łamie się podstawowe prawa, brak praworządności” - ironizuje polityk.

„Kłamaliście? Demokracja skończyła się dopiero teraz? Gdy zatrzymano skromnego mieszkańca letniskowego domku?”

- dodaje.


Roman Giertych jest jednym z 12 zatrzymanych w czwartek podejrzanych o wyprowadzenie i przywłaszczenie łącznie ok. 92 mln zł z giełdowej spółki deweloperskiej Polnord. Adwokat od czwartku przebywa w warszawskim szpitalu, po tym jak stracił przytomność w czasie przeszukania jego domu przez funkcjonariuszy CBA.

"Odnosząc się do spekulacji niektórych mediów, jakoby stan zdrowia podejrzanego Romana G. wynikał z nieuprawnionej ingerencji funkcjonariuszy CBA, stanowczo stwierdzam, że ze zgromadzonych dowodów, w tym czynności przeszukania domu Romana G., która była rejestrowana i odbywała się obecności adwokatów Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie, wynika, iż są one całkowicie bezpodstawne" - powiedział prok. Motawski.

W piątek Prokuratura Regionalna w Poznaniu poinformowała, że Ryszardowi K. i Romanowi Giertychowi oraz 10 innym zatrzymanym osobom przedstawiono zarzuty dotyczące wyprowadzenia z warszawskiej spółki deweloperskiej Polnord łącznej kwoty ponad 92 mln zł. Podejrzanym grozi do 10 lat więzienia. Postępowanie ma dwa wątki – zakup bezwartościowych wierzytelności i nabycie nieruchomości po zawyżonej cenie.