W Sejmie nie powinien wisieć krzyż – powiedział na spotkaniu z cyklu „Kościół otwarty” ks. Adam Boniecki. Kapłan nic nie robi sobie z zakazu prowincjała zakonu marianów i na spotkaniu chętnie udzielał wywiadów.

Dla ks. Bonieckiego krzyż w Sejmie to tylko kwestia kulturowa, a nie religijna. – Jeśli komuś przeszkadza krzyż w takim miejscu, to nie powinien on tam wisieć. Nie można nikogo zmuszać, żeby na ten krzyż patrzył – mówił „Gazecie Polskiej Codziennie” po spotkaniu były naczelny „Tygodnika Powszechnego”, odnosząc się do akcji Janusza Palikota przeciwko obecności krzyża w Sejmie. Ks. Boniecki dodał, że nie chce, by w ten sposób obrzydzano krzyż.

Podczas spotkania dziennikarka TVN24 Brygida Grysiak przeprowadziła z ks. Bonieckim rozmowę na temat jego najnowszej książki „Dookoła świata”. Wcześniej jednak miała miejsce debata na temat Kościoła otwartego i jego wrogów, w której oprócz ks. Bonieckiego uczestniczył dominikanin o. Maciej Zięba. – Spotykamy się ostatnio z silnymi atakami na Kościół otwarty – mówiła dziennikarka Ewa Kiedor, prowadząca spotkanie. Wskazywała postawę abp. Józefa Michalika i bp. Antoniego Dydycza. – Biskup Dydycz powiedział, że „Kościół otwarty jest martwy. Coś może umierać, a jednocześnie zatruwać innych” – cytowała.

Ks. Boniecki zareagował na to krytyką hierarchów. – Reprezentują ludzi wystraszonych i ich przekonania – powiedział. Dodał, że krytyka Kościoła otwartego w Polsce wynika z lęku i pomieszania pojęć. – Kościół zamknięty jest zalękniony, niepewny wiary – mówił ks. Boniecki. – Zalękniony, że każde naruszenie tożsamości spowoduje rozsypanie się jej i zagubienie – wtórował mu o. Zięba.

Dominikanin mówił również o „uwikłaniu” polskiego Kościoła w politykę. – Jedna strona politycznego sporu twierdzi, że wie, gdzie jest prawdziwy Kościół i prawdziwa Polska. Ci, którzy tego nie podzielają, mają rzekomo nie być dobrymi katolikami i Polakami. Poziom jadowitości, agresji, pogardy w życiu publicznym w Polsce się zwiększa – mówił.

O komentarz do tych wypowiedzi poprosiliśmy ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, który zna ks. Bonieckiego od 30 lat. Dzisiaj świadomie niszczy on swój dorobek z czasów, gdy był generałem zakonu marianów. To, co dziś mówi, ośmiesza go. Dla niego samego byłoby lepiej, by uszanował zakaz przełożonych i nie wywoływał swoimi wypowiedziami kontrowersji dla poklasku laickich mediów – stwierdził ks. Isakowicz-Zaleski.

Zakaz wypowiedzi dla mediów został wydany księdzu przez zakon marianów właśnie po wypowiedziach sprzed roku nt. obecności krzyża w Sejmie i w związku z obroną Adama „Nergala” Darskiego, znanego z niszczenia Biblii podczas koncertów.