Do Kościoła katolickiego na Wschodzie przychodzi coraz więcej ludzi. Są wśród nich Rosjanie, Ukraińcy, Tatarzy i inni. Ci, których duchowo spustoszył komunizm, dzisiaj szukają Pana Boga, odnajdują Go i zostają z Nim - podaje portal ekai.pl

- Na początku lat 80. na Ukrainie było dwudziestu kilku księży katolickich, a w ciągu tych dwudziestu lat wolności mamy siedem diecezji rzymsko-katolickich, szesnastu biskupów, trzy wyższe seminaria duchowne, trzy instytuty teologiczne, dużo domów, sierocińców, centrów socjalnych - wyliczał ordynariusz kijowsko-żytomierski abp Piotr Malczuk podczas Mszy św. sprawowanej w bazylice św. Krzyża w Warszawie z okazji Dnia modlitwy i pomocy materialnej Kościołowi na Wschodzie.

- Na Zachodzie, gdzie jest dobrobyt, wszystko zanika, człowiek zostawia Pana Boga i odchodzi, rusza swoimi drogami. U nas, na Wschodzie, tam gdzie panował i szalał komunizm, dziś widać, jak człowiek pragnie Boga i szuka Go. I dzięki Bogu - znajduje - podkreślił.

Na Wschodzie posługuje 250 kapłanów diecezjalnych, 410 kapłanów zakonnych, ponad 550 sióstr zakonnych, 29 braci zakonnych i kilkanaście osób świeckich - wylicza portal.