Są chwile, gdy po kolejnym piarowym bełkocie twarzowców z prokuratury odechciewa się polemiki. Kłamcy już rozpisali na głosy jej zagłuszanie. Ważniejsze jest pytanie, skąd wzięli się ci, którzy nie pojmują wagi faktu, iż kłamią o śmierci prezydenta Polski. I gdy wszechpotężny PR opadnie, ich życiorys będzie składał się tylko z TEGO KŁAMSTWA.

Gdy logika zawodzi, odwołajmy się do wrażliwości ludzi wychowanych w Polsce niezeszmaconej. Trzy cytaty. Pisarz Wacław Grubiński o przesłuchaniu na NKWD: „Rzadko na mnie patrzył wprost. Pytania cedził, słowom nadawał wielkie znaczenie, ale wszystko razem było bez znaczenia". Kpt Jerzy Niezbrzycki o Konstantinie Rokossowskim: „Widać było typową wojskową szkołę rosyjską, zabijającą inteligencję, a znakomicie wyrabiającą dyscyplinę i wyrobienie fachowe". I jeszcze poetka Beata Obertyńska: „Czy może być coś bardziej irytującego jak niedorozwinięty prymityw powleczony pokostem pseudokultury i pseudocywilizacji? (...). Tani, sowiecki pokost, którym posmarowano tu ludzi – po uprzednim wmówieniu w nich, że są gotowi, cywilizowani i kulturalni – odebrał im rozpęd w dążeniu do rzeczywistej kultury".