Ich zdaniem uchwała, przyjęta przez sejmik województwa 19 czerwca ubiegłego roku, ma charakter dyskryminujący ze względu na orientację seksualną i jest "wprost wymierzona w część mieszkańców województwa świętokrzyskiego".

Przedstawiciele ugrupowania złożyli do marszałka petycję w sprawie uchylenia stanowiska. Poinformowali o tym podczas konferencji prasowej.

Chciałbym zwrócić uwagę naszym kolegom z sejmiku, że nie do tego mieszkańcy ich wybrali, by wchodzić w te spory polityczne. Dzisiaj za tymi sporami stoją konkretni ludzie. Dzisiaj wielu ludzi czuje się przez tego typu działania dyskryminowanymi"

– powiedział Artur Gierada, szef świętokrzyskiego PO.

Mówił, że przyjęte przez sejmik stanowisko niesie za sobą negatywne konsekwencje pod względem prawnym i finansowym.

Przywołał list otwarty ambasadorów kilkudziesięciu krajów w Polsce, w którym poparli oni wysiłek na rzecz podniesienia świadomości społecznej na temat problemów dotykających m.in. społeczności gejów, lesbijek, osób biseksualnych, transpłciowych i interpłciowych (LGBTI) w Polsce. Nazwał ten list "bezprecedensową sprawą".

Agata Wojda, szefowa Koalicji Obywatelskiej w kieleckiej Radzie Miasta, mówiła, że podjęta przez samorząd województwa uchwały "ma charakter dyskryminacji instytucjonalnej".

Wojda mówiła, że politycy prawicy oraz Prawa i Sprawiedliwości stworzyli "mitycznego potwora LGBT".

Jan Maćkowiak, były wicemarszałek województwa, obecnie radny sejmiku z PO, zaznaczył, że przestrzegał radnych przed podjęciem tej uchwały. Straszył, że miasta z Francji i Niemiec zrywają umowy partnerskie z polskimi samorządami, które podjęły podobne uchwały. 

Uchwała sejmiku została przyjęta podczas sesji 19 czerwca 2019 roku. Za jej przyjęciem zagłosowali radni PiS i PSL. Przeciwko było tylko dwóch radnych Koalicji Obywatelskiej.

Andrzej Pruś, przewodniczący sejmiku województwa świętokrzyskiego i radny PiS, uważa, że działacze PO chcą wzbudzić wśród mieszkańców "niepotrzebną panikę".

W uchwale nie ma potępienia żadnych ludzi. Jest w niej wyraźnie napisane, że do każdego będziemy się odnosić z szacunkiem. Natomiast te wartości, które są preferowane, chociażby w wystąpieniu programowym marszałka województwa, który za priorytety uznał m.in. wspieranie rodzin - w konstytucyjnym tego znaczeniu - świadczą o tym, że władza publiczna wie co robi"

– powiedział Andrzej Pruś.

Ocenił, że "straszenie utratą środków europejskich jest bzdurą". "W tym zakresie obowiązują zupełnie inne reguły. Do ich zmiany potrzebna byłaby jednomyślność wszystkich państwa członkowskich, a nie wydaje mi się, że obecny polski rząd by się za tym opowiedział" – powiedział.