Obecne logo miasta, czyli kontur połówki żółto-czerwonego słońca i hasło "Wschodzący Białystok", obowiązuje od 2009 roku w działaniach promocyjnych, wykorzystywane jest też np. na różnych gadżetach związanych z Białymstokiem.

Wówczas narracja dotycząca naszego miasta mówiła o ośrodku rozwijającym się, wschodzącym, nadrabiającym zaległości. To, co proponujemy, stanowi istotny, symboliczny, pozytywny przekaz o tym, że zakończył się pewien etap, natomiast widzimy nasze miasto już jako takie, które osiągnęło pewien etap rozwoju, jest również doceniane na terenie całej Polski

- mówiła, prezentując projekt zmian, Edyta Mozyrska - dyrektor Departamentu Kultury, Promocji i Sportu białostockiego magistratu.

Jak powiedziała, obecnie w wizualizacji graficznej odchodzi się od stosowania dodatkowych określeń, a "im przekaz jest mniej skomplikowany, tym jest bardziej skuteczny"; powoływała się na logotypy innych dużych polskich miast, zrzeszonych w Unii Metropolii Polskich.

Projekt wywołał dyskusję na sesji.

Radni opozycyjnego klubu PiS m.in. argumentowali, że etap "wschodzącego" Białegostoku jeszcze się nie skończył. "Białystok nadal jest, mam nadzieję, na równi wznoszącej, wszyscy cieszymy się jak wizualnie wygląda (...), ale wydaje mi się, że nie zakończyliśmy tego etapu" - mówił radny Sebastian Putra. Wskazywał na brak w mieście hali widowiskowo-sportowej, lotniska (jest pas startowy dla małych samolotów), "pływalni z prawdziwego zdarzenia".

My dalej jesteśmy wschodzącym Białymstokiem i pytanie, czy warto w tym momencie to zmieniać, bez przyjęcia jakiejkolwiek strategii. Marnujemy potencjał na stworzenie czegoś naprawdę nowego (...)

- mówił Putra. Zmianę określił mianem "liftingu"; pytał, jaki jest cel marketingowy tej zmiany. - Uważam, że z tego przymiotnika nie należy rezygnować. Nie widzę logicznego uzasadnienia, po co usuwać "wschodzący", skoro należałoby się jeszcze o parę poziomów podnieść - mówił innych radny PiS Paweł Myszkowski. Pytał o moment podejmowanej zmiany i jej konieczność.

Przewodniczący klubu radnych PiS Henryk Dębowski apelował o wycofanie projektu z sesji. - To nie jest czas i pora (...). Czy to jest sprawa istotna z punktu widzenia mieszkańców Białegostoku? (...). Powinniśmy się zastanowić, jaka będzie alternatywa dla "wschodzącego Białegostoku", powinny się odbyć konsultacje społeczne w tej sprawie - mówił, wspominając o konieczności profesjonalnych badań marketingowych.

Radny Koalicji Obywatelskiej Marcin Moskwa odwołał się do tendencji marketingowych, wedle których odchodzi się obecnie od dodatkowych określeń. Kwestionował konieczność szerszych konsultacji społecznych. 

Zastępca prezydenta Białegostoku Rafał Rudnicki mówił na zakończenie tej dyskusji, że logo ma już jedenaście lat. - Naszym zdaniem, najwyższy czas był na pewne zmiany, bo pewien etap - związany z logo miasta z napisem "wschodzący" - mamy już za sobą. Naszym zdaniem konieczne jest przeformułowanie strategii promocyjnej miasta i skoncentrowanie się na nazwie "Białystok" - powiedział. Również przywołał przykłady innych dużych polskich miast.

Mówił, że obecne tendencje są takie, że łatwiej wykorzystać marketingowo nazwę miasta, "do której można dopisywać różne określenia". Powiedział też, że wygasły prawa autorskie i zależne związane z dotychczasowym znakiem. Dodał, że trwają prace nad strategią rozwoju miasta do 2030 roku i nie wykluczył, że w czasie tych prac pojawi się kwestia nie tylko logo, ale też nowego hasła reklamowego Białegostoku.

Ostatecznie czternaście osób zagłosowało za zmianą, trzy były przeciw, a jedenaście wstrzymało się od głosu. Uchwała zakłada okres przejściowy, w ramach którego możliwe będzie funkcjonowanie dotychczasowego logo do czasu zakończenia obowiązujących umów na wykorzystywanie obecnego znaku graficznego.