Bo czytają, że to ten Kalina, co stworzył wrocławski pomnik Anonimowego Przechodnia, który amerykański magazyn zaliczył do najbardziej niezwykłych pomników świata. Jak to tak? Prekursor polskiego happeningu Kalina, wymyślając „Zatrute źródło”, przewidział memy, które powstaną. I teksty bałwanów, co napiszą, że to pomnik, a nie instalacja. I konserwatystów, co uwierzą, że to taki pomnik na stałe i będą rozważali, czy JPII chciałby go, nie wiedząc, ile razy podczas pielgrzymek odprawiał msze św. przy ołtarzach przez Jerzego Kalinę zaprojektowanych. Po śmierci ks. Jerzego Popiełuszki w 1984 r., w Wigilię, Kalina ustawił pod jego kościołem „Pojazd betlejemski” – fiata 125p ze żłóbkiem w bagażniku. Płakała cała Polska. Dziś znów skupił cały talent, by ostrzec, że dzieje się coś złego, gdy godzimy się na tęczowe profanacje, gdy wraca zatrute źródło. Czy obudzimy się z hipnozy?