Tej ewentualności najbardziej obawiają się koledzy byłego samorządowca, szczególnie ci, którzy mogą mieć cokolwiek na sumieniu lub uczestniczyli wspólnie z nim w wątpliwych interesach. Dlatego niektórzy z nich – uważając go za „radioaktywnego” – przyznają w nieoficjalnych rozmowach, że będą stronili od kontaktów z nim. Tym bardziej że nie wiedzą, co faktycznie powiedział śledczym podczas pobytu w areszcie.