Eryk Łażewski, niezależna.pl: 9 września upłynęła pięcioletnia kadencja Rzecznika Praw Obywatelskich (RPO) Adama Bodnara. Dlaczego do tej pory PiS nie wystawił własnego kandydata na to stanowisko?

Marek Ast, poseł PiS, szef sejmowej Komisji Sprawiedliwości: Ustawa o RPO rzeczywiście przewiduje taką sytuację, że gdy kończy się kadencja Rzecznika i nie jest wybrany nowy, to dotychczasowy pełni swoje obowiązki do momentu wyboru przez Sejm kolejnego Rzecznika Praw Obywatelskich.
A nasza kandydatura na RPO nie została zgłoszona pewnie ze względów prozaicznych: Zjednoczona Prawica jest w stanie wybrać Rzecznika w Sejmie, ale ten, kto zyska poparcie Sejmu, musi też mieć poparcie Senatu. A jak wiemy, w Senacie opozycja ma większość. I chodzi o taki wybór, który zyskałby akceptację również senatorów.

Widocznie do tej pory nie udało się takiej kandydatury znaleźć. Stąd, w tym pierwszym rozdaniu, Sejm Rzecznika najprawdopodobniej nie wyłoni, ponieważ jedyna osoba, która została zgłoszona, poparcia Zjednoczonej Prawicy raczej mieć nie będzie.

Czy senatorowie poparliby, pana zdaniem, kandydaturę Marka Jurka, o którym już mówi się - w przestrzeni publicznej - jako o możliwym kandydacie na RPO?

Ze strony większości posłów Zjednoczonej Prawicy Marek Jurek zapewne poparcie by miał. Oczywiście, są pytania - po pierwsze - czy sam jest zainteresowany? Po drugie i najistotniejsze - czy miałby szansę uzyskać głosy senatorów Polskiego Stronnictwa Ludowego, albo Koalicji Obywatelskiej? To jest pytanie! Nie wiem, czy jego kandydatura jest rozważana przez Klub Parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości. Bo w tej sprawie wewnątrz Klubu jeszcze dyskusji nie było. Ale z mojego punktu widzenia, bo mogę mówić tylko za siebie, kandydatura Marka Jurka to oczywiście byłby dobry pomysł.