Od kilku dni opiniotwórcza Polska zadaje sobie pytanie, czy Margot jest pełnoprawną kobietą. Nawet sezon ogórkowy nie wyjaśnia w pełni, dlaczego tkwimy w absurdzie.

Płeć przejściowa

Co nas, niezaangażowanych w lewicową filozofię życia, może to obchodzić? Jeśli Michał Sz. czuje się niebinarną, ale jednak kobietą – jego wybór.

Spieszę z wyjaśnieniem, co oznacza w genderowej nowomowie słowo „niebinarny”. Otóż to ktoś bez określonej płci – może się czuć zarówno kobietą, jak i mężczyzną, a biologiczna płeć dla niebinarnych transseksualistów nie ma żadnego znaczenia. Tak naprawdę, jeśli Margot odczuje taką potrzebę, jednego dnia będzie się podawać za mężczyznę, a przy innej okazji za kobietę. W sytuacji, w której ktoś taki nie narusza przestrzeni mojej wolności, nic mi do tego. Akceptuję inność taką, jaka jest. To nie problem, by z taką osobą współpracować, wykonywać dla niej usługi, żyć w jednym bloku itd. Gdy jednak Margot i jego towarzysze wołają: „do broni”, napadanie na innych traktują jak dobrą rozrywkę i zamierzają tłuc się z policją, wtedy moja wolność jest zagrożona. Zwyczajnie ludzka i tak potrzebna w życiu tolerancja zamieniłaby się niechybnie w ślepą afirmację i obojętność.

Rozp… państwo prawa

Michał Sz., czyli aktywista czujący się kobietą o imieniu „Michała”, napadł w lipcu w stolicy na działacza pro-life. Zniszczył jego wóz, poprzecinał opony i wraz z grupką swoich znajomych zaczął tłuc oponenta niczym kibole w ustawce. Nie rozumiem zatem, dlaczego Margot przez funkcjonariuszy policji miał zostać inaczej potraktowany niż prostak, który potrafi wyłożyć racje nawet w zupełnie przyziemnych sprawach tylko za pomocą pięści lub maczety. Zatrzymanie niebinarnego – uwielbiam te quasi-naukowe słówka, wymyślane w lewicowych umysłach w zależności od potrzeb – działacza LGBT na tyle podburzyło jego sprzymierzeńców, że ci przez ostatni weekend celowo doprowadzili do zamieszek. I jak twierdzą oni oraz sprzyjający im celebryci, podobno nastał faszyzm, bo policja zatrzymała najbardziej agresywnych osiłków w centrum Warszawy. „Je…ć cię, k…”, „jesteś k…”, „milicja” – krzyczał tłum, a co niektórzy śmiałkowie dla rozrywki wskakiwali na policyjny wóz. Czy to repertuar zgodny z narracją o wzajemnych szacunku i miłości, które podobno symbolizuje tęczowa flaga? Czy tak zachowują się rzeczywiście gnębieni przez państwo, czy jednak ci, którzy chcą – jak sami twierdzą w mediach społecznościowych – „rozpier… państwo prawa”?

Inność ponad prawem

„Od wczoraj uprawiamy sobie taki sport: łapanie ciężarówek na mieście fundacji »Pro«, zatrzymywania ich, zamalowywania im tablic” – wyznał niedawno Margot zaangażowanej publicystce Renacie Kim w wywiadzie udzielonym „Newsweekowi”. Furgonetki z oskarżeniami o wspieranie pedofilii mogą być rzeczywiście krzywdzące dla uczuć wielu homoseksualistów. Jednak nie wyobrażam sobie, bym jako heteroseksualista traktował w kategorii rozrywki bandyckie wyskoki na inaczej myślących, nawet tych, którzy obrażaliby na plakatach model tradycyjnej rodziny. W ultralewicowej wizji świata wszystkie chwyty są dozwolone. Również te, by pod płaszczykiem równości płci i tożsamości kulturowej traktować Margot jako osobę stojącą ponad prawem. Jako że należy do ruchu LGBT, to powinien zostać pogłaskany przez policjantów i poklepany po plecach za bandycki wybryk.

Skoro ktoś uważa się za Michałę, to z góry przysługuje mu osadzenie w damskim areszcie śledczym. A jeśli do tego dodamy „inność”, tak podkreślaną przez jego obrońców, to w ogóle o areszcie na wniosek sądu nie powinno być mowy. Przypomnę, że to dokładnie ta sama sędzia przychyliła się do wniosku prokuratury, orzekając o dwumiesięcznym areszcie dla Margot, która skazała na wyrok więzienia działacza społecznego Jana Śpiewaka. Wtedy Śpiewak mógł jednak usłyszeć od tych samych środowisk, że jest awanturnikiem, na okrągło pomawia, a skoro wnosi do prezydenta o ułaskawienie, to jest pisowskim pożytecznym idiotą. Fortuna kołem się toczy, a wkoło jest wesoło.

O rewolucję tu chodzi

O co tak naprawdę chodzi w sprawie ostatnich awantur z udziałem agresywnej części aktywistów LGBT? Oddajmy głos teoretykowi kultury i artyście, Tomaszowi Kozakowi: „Do tej pory ruch LGBT działał w trybie raczej konserwatywnym: dominowała taktyka stopniowego osiągania celów (najpierw związki partnerskie, potem małżeństwa) w drodze negocjacji z większością społeczeństwa. Marsze równości były pacyfistyczne i retorycznie polubowne. Akcje Margot i Łani to zmieniły. Atak na furgonetkę (uprawniony!), oflagowanie Chrystusa (zasadne!) – plus retoryka autoopisu (zrywająca z doloryzmem, z poetyką samowiktymizacji, z eksponowaniem własnych ran; kipiąca za to autoironią, zaczepnością, bojowo-ludycznymi wulgaryzmami) – to wszystko stanowi jakościową zmianę. Jest to zmiana rewolucyjna. Na szczęście, bo Polsce potrzeba kulturowej rewolucji, która zasadniczo zrewiduje dominującą, dysfunkcyjną, miejscami psychopatyczną hierarchię społeczną. Tej zmiany nie zrobią grzeczne ciocie. Tu potrzeba młodego, bezkompromisowego »pedalstwa«”.

Właściwie nic nie trzeba dodawać, zwolennik queerowej rewolucji dokonał dosadnego coming outu. Jeśli przyjmiemy to za coś potrzebnego i normalnego, ciekaw jestem, jak społecznie zadziałałby eksperyment forsowany przez Margot. Otóż siłownie, baseny, toalety w miejscach publicznych oznaczane są jako damskie i męskie. Tak, oczywiście, wyraz patriarchalizmu, poczucia wyższości i supremacji płci – rzekłby napalony elgiebetowiec z zadymy w Warszawie. Ciekaw jestem, jak będzie się czuła ta zdecydowana większość, gdy do damskiej szatni wpadnie „Krzysztofa” rozebrana do rosołu? Albo – czego nie można wykluczyć, wszak prośba o okazanie stosownych badań wokół zmiany płci oznaczałaby z góry przemoc psychiczną – żartowniś, który po prostu chciał się przebrać w otoczeniu kobiet czy wziąć z nimi kąpiel? Czytam na forach standardowe: najpierw się zrobi, a potem się pomyśli. Zmiana płci i podważanie tożsamości od urodzenia według jedynie czyjegoś mniemania doprowadzi do absurdów w najprostszych dziedzinach.

Droga donikąd

Drodzy LGBT, których znam. Moje rozterki nie mają nic wspólnego z brakiem szacunku do Was, Waszej orientacji i sposobu życia. Nic mi do tego. Jeśli jednak działacze w waszej sprawie próbują zaburzać społeczny porządek, majstrować przy prawie i zaczyna u nich dominować argument siły, to o żadnej tolerancji dla takich zachowań nie może być nawet mowy. Taktyka Margot i Kozaka jest drogą donikąd – doprowadzi do dalszego pogłębiania wyrwy między heteroseksualną większością a homoseksualną mniejszością. Najbardziej krewcy elgiebetowcy robią dokładnie to, o co oskarżają radykalną prawicę z ONR. Chcą wprowadzić totalitarny styl myślenia na własną modłę, odbierając prawo do oceny oponentom o innej wrażliwości i innych poglądach. Uspokajam jednak: żadnej rewolucji w Polsce nie przeprowadzą. Nie mają ku temu ani środków (tu tradycyjnie pojawia się kwestia zbiórek, jak zawsze przy oddolnych inicjatywach), ani odpowiedzialnej reprezentacji politycznej w strukturach władzy, ani tym bardziej mocy intelektualnej. Bez tych trzech czynników mówienie o jakichkolwiek potężnych zmianach to tylko pobożne życzenia.