Amerykańska telewizja Newsmax TV w rozmowie z Antonim Macierewiczem pytała o najnowsze ustalenia ws. katastrofy smoleńskiej z 10 kwietnia 2010 roku.

Przede wszystkim zostały znalezione materiały wybuchowe na reszcie samolotu przez laboratoria polskie, brytyjskie i Stanów Zjednoczonych – trotylu, RDX i tentrytu, które dowodzą, że mieliśmy do czynienia z materiałem wybuchowym, który eksplodował w lewym skrzydle i centropłacie

– mówił przewodniczący podkomisji smoleńskiej.

Antoniego Macierewicza zapytano czy przedstawione przez komisję informacje. Czy ludzie odetchnęli z ulgą wiedząc, co się naprawdę stało?

Polacy bardzo długo podejrzewali, że mieliśmy do czynienia z wybuchem, z zabiciem polskich przywódców, polskiej elity narodowej, ale ich okłamywano. Teraz te materiały dowodowe sprawiły, że Polacy wiedzą, co naprawdę się stało

– podał Antoni Macierewicz.

Dziennikarz pytał na jakim etapie jest śledztwo w tej sprawie, czy zostały postawione zarzuty.

Jest prowadzone śledztwo, które dotyczy kontrolerów lotu, sprowadzających fałszywie samolot do ziemi a po dostarczeniu nowych dowodów, które zdobyliśmy w ostatnich tygodniach zostanie wszczęte śledztwo związane z materiałem wybuchowym i z identyfikacją osób odpowiedzialnych za eksplozje w samolocie

– dodał były szef MON.

Wnioski podkomisji w formie materiału filmowego zostały zaprezentowane podczas czwartkowego posiedzenia sejmowej komisji obrony narodowej, zwołanego na wniosek posłów Koalicji Obywatelskiej. Materiał podkomisji polemizuje jednocześnie z raportem komisji, którą kierował Jerzy Miller, która w latach 2010-2011 badała przyczyny katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. Pojawiły się w nim zarzuty pod adresem wiceszefa tej komisji, obecnie posła KO Macieja Laska.

„Sejm poznał prawdziwy przebieg największej tragedii jaka spadła na Polskę po 1945 r., w tym przekrój symulacji na bazie wnikliwych badań naukowych z ośrodków w Polsce, USA i innych państw NATO”

- poinformował przewodniczący podkomisji smoleńskiej, wiceprezes PiS i były szef MON Antoni Macierewicz. Na Twitterze udostępnił link do filmu z symulacją ostatnich minut lotu Tu-154 w Smoleńsku.

Według członków podkomisji o tym, że w tupolewie doszło do eksplozji, świadczą - z jednej strony charakter zniszczeń samolotu i rozrzucenie jego fragmentów, z drugiej - obrażenia ofiar.

„Skala obrażeń pasażerów jest znacznie większa, niż można było przypuszczać - u 45 proc. ofiar wystąpiła wielokrotna fragmentacja ciała; 74 proc. ofiar pozbawione było ubrania, całkowicie lub częściowo. Bardzo ciężkie oparzenia wystąpiły u 47 proc. ofiar, z czego większość znajdowała się poza pożarem naziemnym, nawet w odległości ponad 50 metrów. U bardzo wielu ofiar stwierdzono występowanie ciał obcych wbitych w ciało - odłamków poszycia, szkła, a nawet fragmentów stalowego łożyska”.
- wskazano w filmie.

Jak dodano, na podstawie przeprowadzonych badań i analiz podkomisja stwierdziła, że do takich obrażeń nie mogło dojść tylko na skutek zderzenia samolotu z ziemią.