Czechy, Niemcy, Litwa przywracają część obostrzeń, w Izraelu od wielu dni codziennie ogłaszany jest „nowy rekord”. I nikt nie ma pomysłu, jak bez ponownego lockdownu, niemożliwego z przyczyn ekonomicznych, temu zapobiec. Wszystko wskazuje więc na to, że trzeba się pogodzić z tym, że pandemia będzie wracała. Falami, nieprzewidywalna, bez jednej szczepionki. Musimy pogodzić się z tym, że medycyna nie będzie sobie zawsze z nią radziła, że gospodarka będzie funkcjonować w rytm jej przypływów i odpływów, że – być może – normalna turystyka długo nie powróci. Trzeba nauczyć się zachowywać społeczną solidarność w sytuacji, gdy społeczny dystans będzie niekiedy konieczny, a także przyzwyczaić do realnego spadku poziomu życia. To może być głęboka zmiana, a może być postępujący rozpad świata, jaki znamy.