Jednocześnie dużo dzieje się w Azji, gdzie  w meczu USA kontra Chiny Amerykanie  inwestują w Indie, Japonię i Koreę, a Chińczycy z kolei w Iran i Pakistan. Cały świat czeka na wynik listopadowych wyborów prezydenckich w USA, uważając – po części słusznie, po części nie – że odmienią one politykę zagraniczną USA. Tymczasem np. w sprawie Rosji nie zmienią, niezależnie od wyniku, w sprawie Chin też raczej nie. Może w  sprawie Iranu? Może. Na pewno, jeśli wygrają demokraci, zmieni się stosunek Białego Domu do UE, WHO czy ONZ. Ale przecież Donald Trump wcale nie złożył jeszcze broni…