Przewoźnicy kolejowi raczej nie będą rezygnować z zakupów nowego taboru z powodu pandemii koronawirusa - ocenia dyrektor Polskiej Izby Producentów Urządzeń i Usług na Rzecz Kolei Adam Musiał.

“Nie sądzę, żeby przewoźnicy rezygnowali ze swoich planów zakupu nowych składów, czy modernizacji używanych” - powiedział Musiał.

“Chyba wszyscy przewoźnicy w Polsce zaczęli mieć w pewnym momencie problem z taborem. Jeździli bez marginesu pojazdów, często nawet musieli tabor pożyczać. Spadek przewozów związanych z pandemią dał przewoźnikom czas na porządkowanie taboru” - wyjaśnił.

Zaznaczył jednocześnie, że przewoźnicy chcąc przyciągnąć pasażerów, będą chcieli odzyskać poczucie bezpieczeństwa podróżnych i zdecydują się np. na stosowanie powłok antybakteryjnych, czy montaż urządzeń do dezynfekcji rąk.

Zdaniem Musiała działający w branży kolejowej producenci nie powinny bardzo ucierpieć z powodu pandemii, ale na pewno zdecydują się na cięcia wydatków na rzeczy, które nie są absolutnie niezbędne i konieczne, jak przykładowo koszty związane z marketingiem.

“Natomiast nie sądzę, żeby ktokolwiek obcinał wydatki związane z bezpieczeństwem czy komfortem pasażerów” 

podkreślił.

Musiał poinformował, że choć branża firm produkujących dla kolei, czy firm świadczących dla niej usługi, jako całość radzi sobie dobrze, to są takie podmioty, które notują ponadprzeciętne wzrosty sprzedaży, jak i takie, które zwalniają pracowników.

“Do grupy notującej wzrosty należą m.in. firmy, które przestawiły produkcję i wytwarzają urządzenia do dezynfekcji rąk, czy też producenci chemii do dezynfekcji rąk, czy do dezynfekcji powierzchni” - powiedział.

Dodał, że są też takie firmy, które musiały zwolnić część załogi. Należy do nich m.in. producent mundurów dla kolejarzy. “Obecnie nikt nie planuje kupowania nowych mundurów” - stwierdził Musiał.

Ekspert przyznał jednocześnie, że firmy bardzo narzekają na zaburzenie ciągów logistycznych, przede wszystkim na kłopoty z importem podzespołów, które potrzebne są do budowy urządzeń. “Myślę nie tylko o imporcie z Chin, ale i Włoch czy Niemiec” - powiedział.

Musiał poinformował, że w trakcie epidemii koronawirusa niektóre firmy zdecydowały się na skorzystanie ze wsparcia w ramach Tarczy Antykryzysowej i Tarczy PFR. Są jednak i takie, które decydują się na zwolnienia pracowników, bo są do tego zmuszone, ale liczą na to, że gdy skończy się kryzys i poprawi się koniunktura, będą mogły zatrudnić nowych ludzi, ale płacąc niższe wynagrodzenie.

Zdaniem eksperta, firmy z branży kolejowej mogą obawiać się inwestowania w rozwój, ze względu na niepewność co do wystąpienia kolejnej fali zachorowań spowodowanej pandemią koronawirusa.

“Na razie firmy mogą liczyć na pomoc ze strony państwa w ramach tzw. Tarczy. Jednak w razie drugiej fali zachorowań, może tej opieki ze strony państwa zabraknąć” 

podkreślił.

Polska Izba Producentów Urządzeń i Usług na Rzecz Kolei zrzesza prawie 300 podmiotów.



Artykuł pochodzi ze strony filarybiznesu.pl