W wyborach 28 czerwca Krzysztof Bosak, kandydat Konfederacji na prezydenta, zdobył 6,78 proc. poparcia, co dało mu czwartą pozycję. 12 lipca w drugiej turze wyborów spotkają się ubiegający się o reelekcję prezydent Andrzej Duda, który uzyskał 43,5 proc. (8 450 513 głosów) i kandydat Koalicji Obywatelskiej Rafał Trzaskowski, który zdobył - 30,46 proc. (5 917 340 głosów).

Kandydat Koalicji Obywatelskiej robi wszystko, by przeciągnąć wyborców Bosaka na swoją stronę. Choć jeszcze niedawno niepochlebnie wyrażał się m.in. o Marszu Niepodległości, teraz mówi kompletnie coś innego. Podobne słowa padały dziś w telewizji TVN. 

- Najważniejsza jest szczerość. Ja mówię np., że w wielu kwestiach nie zgadzam się z Krzysztofem Bosakiem. Nie zgodzę się np. za zaostrzenie prawa aborcyjnego

- mówił, zwracając się do wyborców Konfederacji.

Wtedy padła deklaracja, która zaskoczyła naprawdę wszystkich:

- Pójdę na Marsz Niepodległości jeśli nie będzie wykorzystywany politycznie

- podkreślił, dopytywany przez Monikę Olejnik.

To niezwykle zaskakująca deklaracja, biorąc pod uwagę fakt dotychczasowych działań i słów Trzaskowskiego o Marszu Niepodległości. Wczoraj prezes stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz zaznaczył, że Trzaskowski "wielokrotnie mówił, żeby zdelegalizować Marsz Niepodległości". Podkreślił, że "nie można głosować na osoby, które ze środowiskiem patriotycznym, czy w ogóle z myślą patriotyczną, narodową, propolską nie są związane".

- Taką osobą na pewno jest pan Rafał Trzaskowski. Wielokrotnie umizgiwał się do środowisk politycznych w Niemczech, wielokrotnie bardziej cenił Brukselę, niż Warszawę, to jego środowisko donosiło na Polskę w Brukseli, w Unii Europejskiej. Na takich ludzi, na takiego prezydenta Polska nie może sobie pozwolić

 - podkreślił prezes Marszu Niepodległości.

Oto jedna z wypowiedzi Rafała Trzaskowskiego z czasów, gdy zasiadał w Sejmie z ramienia Platformy Obywatelskiej: