Wiceprezes PSL, poseł Dariusz Klimczak powiedział PAP, że NKW rozpocznie się o godz. 11 w siedzibie partii na ulicy Pięknej w Warszawie. Dodał, że posiedzenie to było zaplanowane dużo wcześniej.

To będzie pierwsze podsumowanie wyborów prezydenckich i innych kwestii formalnych, bo pamiętajmy, że jesteśmy w kampanii sprawozdawczo-wyborczej, więc tam jeszcze grają rolę kwestie formalne dotyczące naszych zjazdów, ale na pewno nie unikniemy pierwszego podsumowania kampanii wyborczej

- podkreślił Klimczak.

Według niego, rozmowy mogą też dotyczyć przekazania poparcia PSL w drugiej turze wyborów.

Nie wykluczamy, że Władysław Kosiniak-Kamysz udzieli informacji na temat drugiej tury wyborów, nawet jutro już po NKW. Chociaż po rozmowie z nim wnioskuję, że nie będzie się z tym spieszył

- powiedział wiceprezes PSL.

Zaznaczył, że z tego co wie, to lider ludowców nie rozmawiał jeszcze kandydatami, którzy zmierzą się w II turze wyborów: Andrzejem Dudą i Rafałem Trzaskowskim. Choć - jak poinformował - kandydat KO już w niedzielę zabiegał o taką rozmowę z liderem Stronnictwa.

Na pytanie, czy NKW rozliczy Kosiniaka-Kamysza z tych wyborów, Klimczak odparł: "Myślę, że nie".

Rozmawiałem z wiceprezesami partii, z członkami Naczelnego Komitetu Wykonawczego i Władysław Kosiniak-Kamysz ma duże nasze wsparcie. Powiem szczerze, że to jest nawet coś więcej niż polityka, bo Władysław jest naprawdę bardzo lubiany w Stronnictwie

- powiedział Klimczak.

Przypomniał, że obecny lider PSL wyprowadził partię z - jak mówił - "najgłębszego kryzysu po 2015 roku, kiedy nie tylko wisieliśmy na włosku jako klub, ale także mieliśmy koszmarne problemy finansowe".

Dzisiaj tych kłopotów już nie mamy. I powiedzmy sobie szczerze, my naprawdę myśleliśmy, że te noty Władysława Kosiniaka-Kamysza w tej kampanii wyborczej będą wyższe. I dla wszystkich jest naprawdę wielkim znakiem zapytania ten wynik wyborczy, który musimy jak najszybciej we właściwy sposób odczytać i skorygować te działania, bo nie mamy wątpliwości, że mieliśmy naprawdę wysokiego formatu kandydata, a jego wynik jest naprawdę zagadką na której myślę, że i na politologii i socjologii będą tworzyły się doktoraty"

- podkreślił poseł ludowców.

Dopytywany, czy nie ma żadnych przesłanek o zmianie prezesa PSL Klimczak odparł, że podczas jego rozmów z członkami partii nie pojawiła się ani jedna wypowiedź dotycząca rozliczenia Kosiniaka-Kamysza za niski wynik wyborczy.

Także zdaniem innego posła ludowców Marka Sawickiego wynik Kosiniaka-Kamysza "jest niedosytem".

Mamy taką sytuację, że jednak 75 proc. polskiego społeczeństwa jest w PO-PiS-owym klinczu"

- ocenił.

Jak dodał, "po zmianie kandydata KO na prezydenta (z Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na Rafała Trzaskowskiego) udało się ożywić ducha wewnętrznej wojny, i w tym klinczu będziemy trwali kolejne pięć lat".

Podobnie wynik Kosiniaka-Kamysza w niedzielnych wyborach prezydenckich oceniła wiceprezes PSL Urszula Pasławska. Według niej "świadczy o dużej polaryzacji sceny politycznej, według zasady gdzie dwóch się bije, tam dwóch korzysta".

Zdaniem Pasławskiej "kampania prezesa PSL była przeprowadzona dobrze".

Tylko dzisiaj wartości, które wyznajemy - dialog, przywracanie normalności, wspólna odbudowa demokracji nie przebiło się"

- mówiła.

Dla posła PSL Władysława Teofila Bartoszewskiego "wynik Kosiniaka-Kamysza nie jest dobry".

Jest dla nas dużym rozczarowaniem w porównaniu do wyniku PSL w wyborach parlamentarnych w 2019 r.

- powiedział Bartoszewski.

Dopytywany, czy wynik Kosiniaka-Kamysza nie może być powodem do odwołania go z funkcji prezesa PSL, powiedział, że "nie ma żadnych opcji, żeby coś takiego miało miejsce". Prezes Kosiniak-Kamysz, w opinii Bartoszewskiego, ma ogromne poparcie nie tylko partii, ale także Rady Naczelnej PSL. Poseł dodał, że nie widzi nikogo, kto mógłby przejąć tę rolę w partii.

Według danych PKW z 100 proc. obwodów Andrzej Duda uzyskał 43,5 proc. głosów, Rafał Trzaskowski - 30,46 proc., a Szymon Hołownia - 13,87 proc. Na kolejnych miejscach znaleźli się: Krzysztof Bosak - 6,78 proc.; Władysław Kosiniak-Kamysz - 2,36 proc.; Robert Biedroń - 2,22 proc. Pozostali kandydaci uzyskali poniżej 0,3 proc. poparcia.