Dodała, że stale spada liczba nowych zachorowań, maleje również liczba hospitalizacji i ostrych przypadków, jednak podkreśliła, że bez dalszego zachowywania wymogów bezpieczeństwa w każdej chwili może ona znów zacząć rosnąć. „Wirus nie zniknął” - przypomniała Tam. Odpowiadający również na pytania dr Howard Njoo, jej zastępca, dodał, że gdyby doszło do zaledwie dwóch–trzech tygodni mniejszego przestrzegania zasad, należałoby się spodziewać nowej fali zachorowań.

Tam i Njoo przedstawili nowe modele i prognozy rozwoju sytuacji epidemicznej w Kanadzie. Wynika z nich, że zdjęcie ograniczeń takich, jak zamknięcia firm i szkół, wymogi pozostawania w domu bez jednoczesnego wzmocnienia innych zasad, jak wykrywanie i izolowanie nowych przypadków, identyfikowanie kontaktów, oznaczać może powrót epidemii. Modele wskazują na wrzesień – październik. Szacuje się, że nastąpi lekki wzrost liczby zakażonych do połowy lipca, z obecnych 103 250 do 103 940 - 108 130 przypadków, a liczba zmarłych wzrośnie do 8545 – 8865 (z obecnych 8522).

W minionych tygodniach kolejne prowincje ograniczały restrykcje, a biznes wznawiał działalność. Niemniej nadal zaleca się Kanadyjczykom częste mycie rąk, pozostawanie w odległości 2 metrów od innych ludzi i noszenie maseczek lub zakrywanie twarzy. Rząd federalny zapowiedział kilka dni temu udostępnienie gwarantującej anonimowość aplikacji na telefony komórkowe, ułatwiającej wykrywanie kontaktów osób zakażonych.

Według danych władz medycznych, dotychczas przeprowadzono w Kanadzie ponad 2,676 mln testów, odsetek zachorowań to ok. 4 proc. W ciągu ostatniego tygodnia testowano codziennie średnio 36 767 osób, odsetek zakażonych wynosił 1 procent. 86 proc. przypadków zakażonych w Kanadzie wystąpiło w prowincjach Quebec i Ontario.

Dane statystyczne wskazują, że średni wiek osób, które zachorowały, to 51 lat, hospitalizacji wymagało 15 proc. zakażonych, zmarło 8,3 proc. chorych.

Premier Kanady Justin Trudeau mówił podczas swojej poniedziałkowej konferencji prasowej, że „sytuacja nadal się poprawia”, ponieważ „Kanadyjczycy wykazywali się odpowiednim zachowaniem”. Podkreślił jednak, że nadal konieczna jest ostrożność.

Premier przekazał, że jego konferencje prasowe nie będą się już odbywać codziennie.

Według opublikowanych w ubiegłym tygodniu danych z sondażu firmy Leger dla Association for Canadian Studies, 74 proc. Kanadyjczyków liczy się z drugą falą zachorowań, a 64 proc. sądzi, że obecne tempo znoszenia restrykcji jest właściwe. 66 proc. uważa, że 2 metry odległości, to właściwy dystans między dwiema osobami.

Ogniska zachorowań rejestrowane są obecnie głównie na farmach i w przedsiębiorstwach rolnych, które zatrudniają zagranicznych pracowników – przede wszystkim z Meksyku i krajów karaibskich. Choć przylatujący do Kanady są poddawani kwarantannie, są problemy z warunkami zakwaterowania. Według poniedziałkowych danych rządu Ontario, tylko na jednej farmie w rejonie Windsor-Essex wykryto 175 przypadków zakażenia na 450 zatrudnionych. Rząd Ontario skierował w rejony rolnicze ekipy medyczne i tłumaczy z hiszpańskiego.