Martino Altomonte, nadworny malarz króla Jana III, kilka lat po jego śmierci przeniósł się na stałe do Wiednia i zrobił tam oszałamiającą karierę. W 1719 r. Elżbieta Sieniawska, jedna z najpotężniejszych kobiet Rzeczypospolitej czasów saskich, zamówiła u niego obrazy dla lwowskiej świątyni kapucynów, których wcześniej Jan III sprowadził do Rzeczypospolitej i którym ufundował klasztor i kościół w Warszawie. Sieniawska prezentowała się więc jako kontynuatorka mecenatu króla, zwłaszcza wtedy, gdy rok później, w 1720 r., kupiła rezydencję wilanowską i w krótkim czasie przywróciła jej dawną świetność. Po fundacji dla lwowskich kapucynów ocalał zaś przede wszystkim obraz Martina Altomontego – arcydzieło baroku, które właśnie możemy podziwiać.

Losy obrazu były dramatyczne. W 1833 r. cudem ocalał z pożaru kościoła. 26 kwietnia 1946 r. franciszkanie musieli opuścić lwowski klasztor. Część kościelnego wyposażenia, w tym obraz Altomontego, przewieźli wówczas do Krakowa. W 2019 r. obraz znajdujący się w klasztorze Franciszkanów w Krakowie przyjechał do pracowni konserwacji malarstwa w Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie.