Regionalne władze decydują się na takie kroki z powodu szybkiego wzrostu wykrywanych przypadków koronawirusa i by zapobiec ponownemu rozwojowi epidemii w USA. W piątek pobito ogólnokrajowy dzienny rekord nowych zakażeń - 40 173 - pisze CNN

Na Florydzie liczba wykrywanych obecnie dziennie przypadków jest około pięć razy wyższa niż dwa tygodnie temu. Najszybsze tempo rozwoju epidemii odnotowano jednak w Arizonie. Niepokojące dane napływają także m.in. z Nevady, Karoliny Południowej oraz Teksasu.

Dziennik „Wall Street Journal” ostrzega, że w niektórych miejscach USA szpitale ponownie bliskie są przeciążenia. Dotyczyć to ma m.in. Teksasu. W stanie tym od piątku ponownie zamknięto bary - gubernator Gregg Abbott tłumaczył decyzję tym, że po otwarciu lokali gromadziło się w tam zbyt dużo osób.

Epidemiolodzy obawiają się, że do rozwoju pandemii przyczynić się może świąteczna sobota w Dzień Niepodległości (4 lipca). Tradycyjnie Amerykanie odwiedzają się wtedy, wyjeżdżają z miast czy gromadzą na pokazach fajerwerków.

Przed zagrożeniem epidemią ostrzegają amerykańskie władze federalne. Szansa, by kontrolować epidemię, szybko znika - mówił w sobotę minister zdrowia Alex Azar. Były dyrektor amerykańskiego Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) Tom Frienden ocenił, że na południu USA sytuacja w najbliższych tygodniach będzie się pogarszała, co w ciągu miesiąca doprowadzi do wzrostu dziennych bilansów ofiar śmiertelnych epidemii.

W trakcie zdrowotnego kryzysu Amerykanie zastanawiają się, dlaczego nie udało im się wygasić epidemii tak jak w Europie - pisze w komentarzu redakcyjnym „WSJ”. 

„Naukowcy badają, dlaczego koronawirus nie wykazał znacznego rozwoju w Europie po zniesieniu tam ograniczeń, a w USA niektóre stany mierzą się z nowymi ogniskami. Epidemiolodzy oraz media już wiedzą: republikańscy gubernatorzy oraz prezydent (USA Donald) Trump ignorowali wytyczne dotyczące zdrowia publicznego i otworzyli (gospodarkę) za wcześnie”

- ocenia dziennik.

Od początku epidemii w Stanach Zjednoczonych na Covid-19 zmarło 125 808 osób - wynika z danych Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa w Baltimore. Tylko w niedzielę liczba ta zwiększyła się o 288.

Łącznie w USA wykryto ponad 2,5 mln przypadków koronawirusa. CDC ocenia, że ten bilans to prawdopodobnie jedynie wierzchołek góry lodowej, a łączna liczba zakażeń w Stanach Zjednoczonych może wynosić około 50 mln.