Koronawirusowe obostrzenia spowodowały przerwanie rozgrywek ligowych w Polsce w marcu, gdzie większość lig nawet nie ruszyła. Niedawno wszystkie wojewódzkie związki zakończyły oficjalnie sezon 2019/2020, uznając za końcowe tabele po rundzie jesiennej. Ustalono, że zwycięzcy lig awansują do wyższych klas rozgrywkowych. Tymczasem Polski Związek Piłki Nożnej wprowadza powoli możliwości, by na najwyższych szczeblach dokończyć granie, przy zachowaniu wszelkich środków ostrożności. Kluby muszą zapewnić zawodnikom kwarantannę, testy na koronawirusa przed każdym meczem (dwukrotnie) oraz szereg innych obostrzeń. Da się to wykonać ze względu na profesjonalizm, ale... czy wśród amatorów? Po czterech dniach od zatwierdzenia takiego samego rozwiązania, jak w całej Polsce, wyłamał się Mazowiecki Związek Piłki Nożnej. 

Na spotkaniu w miniony wtorek podjęto decyzję, że po cztery kluby z IV ligi i Ligi Okręgowej zagrają jeszcze po trzy mecze i to w reżimie iście godnym Spartan: bez okresu przygotowawczego, w kolejne dni - środę, sobotę i znów środę. Wyniki te mają zostać dodane do tabeli i mogą zadecydować o tym, że zamiast pierwszej awansuje czwarta drużyna. Zapominając chyba przy okazji, że na tym poziomie ligowym zawodnicy normalnie pracują i nie wchodzi w grę dwutygodniowa kwarantanna. Zapominając także, że ledwie kilkanaście dni wcześniej ten sam związek w komunikacie pisał, że "amatorzy nie tylko nie wytrzymaliby grania środa-sobota. Mają obowiązki zawodowe i co do zasady należy unikać wyznaczania im kolejek w środku tygodnia".

Nie ma co mówić także o konieczności wyjazdów po kilkadziesiąt (a nawet kilkaset w kilku przypadkach) kilometrach w normalne dni pracujące. Związek wymyślił sobie, że sprawę załatwią oświadczenia graczy, że dobrowolnie chcą zagrać w tych meczach.

Na dodatek nie będzie grała wyższa, III liga, oraz niższe - A-klasa i B-klasa. Wygląda na to, że tylko tam chcą grać.

Tyle tylko, że inni zagrać też nie chcą - nie tylko zawodnicy, ale nawet prezes MZPN, Zdzisław Łazarczyk, protestują przeciwko takiemu rozwiązaniu. Łazarczyk mówi wprost: decyzję podjęli członkowie zarządu związani z klubami, które mogą na tym skorzystać. Nieoficjalnie mówi się m.in. o Huraganie Wołomin i Mławiance Mława, której reprezentant zagłosował zgodnie z interesem klubu, a przeciwnie do rekomendacji okręgowego związku. Dopiero czwarta Mławianka mogłaby dzięki temu minąć ostrołęcką Narew, która jesienią nie przegrała żadnego meczu.

 

 

Oprócz Łazarczyka za normalnością w zarządzie był także Andrzej Nizielski z Płońska, zostali jednak przegłosowani przez "baronów". Z kolei w rozmowie z dziennikarzem "Echa Dnia" ciekawie wypowiada się prezes Radomskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej, Sławomir Pietrzyk.

Skoro tak bardzo ktoś się upiera, aby grać, to czemu w czwartej lidze i klasie okręgowej grają, a już w niższych ligach są awanse bez grania. Więcej pytań należałoby zadać Jackowi Ochmanowi, bo to on był pomysłodawcą tego projektu. Można zadać też pytanie, kto na tym najbardziej skorzystał, wystarczy spojrzeć na północną grupę czwartej ligi

- mówi Pietrzyk.

Ochman związany jest z Huraganem Wołomin grającym we wspomnianej lidze. Z kolei klub z "rewiru" Pietrzyka, Radomiak II Radom zajmował pierwsze miejsce w rozgrywkach i zmierzał do III ligi. Po wtorkowych roszadach został jednak przesunięty na trzecie miejsce.

Jak komentuje to rzecznik związku? Zupełnie inaczej niż jego prezes.

Mazowsze, z racji swej rangi i centralnego położenia w tym ogarniętym zarazą kraju, stara się mieć zawsze swoje zdanie, wyważone i rozsądne

- pisze na stronach związkowych Jacek Sowa przy okazji krytykując kluby, które chciały strzec status quo i kpiąc z byłego reprezentanta Polski Romana Koseckiego, który obawia się o zdrowie zawodników.

Pytany dzisiaj w Radiu Dla Ciebie o koszty rozegrania dodatkowych meczów w postaci testów na koronawirusa prezes Łazarczyk przyznał, że jego koledzy z zarządu chcieli obarczyć nimi amatorskie kluby. Na koniec rozmowy stwierdził, że wszystko jest teraz w rękach rządu, który zgodnie z jego informacjami w poniedziałek ma ogłosić decyzje odnośnie możliwości wznowienia rozgrywek amatorskich.

Aby uniemożliwić majstrowanie przy tabelach, do 17 czerwca nie mogą odbyć się mecze ligowe na niższych i na to liczy przegłosowany przez interesownych działaczy prezes Łazarczyk. I wygląda na to, że ma rację...