„Moglibyśmy wznowić przyjmowanie kuracjuszy już od 1 czerwca, ale wtedy musielibyśmy im zrobić testy na obecność COVID-19. Pod względem technicznym nie wyobrażam sobie tego przedsięwzięcia. Ludzie przyjeżdżają do nas z całej Polski. Musielibyśmy pobrać od ich wymazy i zawieźć je do laboratorium w Podzamczu Chęcińskim. Po trzech dniach powiedziałbym kuracjuszom, czy mogą być u nas leczeni, czy nie. To trudne przedsięwzięcie, poza tym kosztowne”

– powiedział prezes „Uzdrowiska Busko-Zdrój” Wojciech Lubawski.

Buskie uzdrowisko ruszy więc 15 czerwca, bo wtedy nie będzie już obowiązku badania pod kątem koronawirusa. Wcześniej jednak, bo już w poniedziałek 25 maja, funkcjonować będzie już rehabilitacja lecznica związana z kardiologią, ortopedią i neurologią.

„Rehabilitacja lecznicza została uruchomiona 4 maja, ale nie mogliśmy rozpocząć tej działalności z powodu kwarantann i izolatorium, które działało na terenie uzdrowiska. W czwartek podpisałem umowę z dyrektorem Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach o zakończeniu działalności izolatorium. W tej chwili obiekt jest dezynfekowany i z tymi trzema rehabilitacjami ruszymy 25 maja”

– zaznaczył Lubawski. Dodał, że ponowne uruchomienie działalności uzdrowiska będzie rozciągnięte w czasie.

„Przecież 1200 łóżek, którymi dysponujemy, nie zapełnimy w ciągu jednego dnia. Tym ludziom trzeba zrobić, jeśli nie badania, to na pewno wywiad medyczny. Musimy też zastosować się do wszystkich procedur epidemiologicznych, które mamy narzucone. Dlatego moim zdaniem, w stu procentach tak naprawdę ruszymy nie wcześniej niż 1 lipca”

– zapowiedział prezes buskiego uzdrowiska. Dodał, że ze względu na bezpieczeństwo kuracjuszy i personelu, obiekty uzdrowiskowe będą działały na zupełnie innych zasadach.

„Mamy sporządzone wszystkie procedury. Przede wszystkim będziemy przeprowadzać wywiady medyczne z osobami, które do nas przyjeżdżają. Zabiegi będą musiały być rozciągnięte w czasie, a nie przeprowadzane jeden po drugim. To wiąże się też z kosztami i nie wiadomo, kto je poniesie, na razie ponosimy je my. To są maseczki, fartuchy, prześcieradła jednorazowego użytku itd. To jest szereg wyzwań, które musimy spełnić, a na razie większych pieniędzy z Narodowego Funduszu Zdrowia nie dostaniemy”

– podkreślił Lubawski, który zwrócił się do marszałka województwa świętokrzyskiego o pomoc w zakupie urządzenia do przeprowadzania testów na obecność kornawirusa.

„Samo takie urządzenie nie jest bardzo drogie, bo kosztuje około 250 tys. zł, ale koszmarnie drogie są testy. Jeden kosztuje 600 zł. Dlatego nie chcemy popełnić samobójstwa finansowego. Takie urządzenie wcześniej czy później będziemy musieli zakupić, ale w tych sprawach potrzebna jest rozwaga. Na razie mamy podpisane porozumienie z Podzamczem Chęcińskim, gdzie funkcjonuje nowoczesne laboratorium i to tam będą przesyłane próbki do badań”

– powiedział prezes uzdrowiska.

"Uzdrowisko Busko-Zdrój" S.A. od 2013 r. jest prowadzone przez samorząd województwa świętokrzyskiego. Busko-Zdrój to jeden z najpopularniejszych polskich kurortów. Ma blisko 200 lat tradycji w leczeniu uzdrowiskowym. W tutejszych sanatoriach leczy się choroby ortopedyczno-urazowe, układu nerwowego, reumatologiczne, kardiologiczne i nadciśnienie, osteoporozę oraz choroby skóry. Leczenie opiera się m.in. na miejscowych źródłach cennych wód leczniczych – siarczkowej i solanki.

Funkcjonuje tu kilkanaście obiektów lecznictwa uzdrowiskowego, także sanatoria prywatne. W ostatnich latach przedsiębiorcy zainwestowali też w SPA, hotele i pensjonaty.

W uzdrowiskowej części miasta znajduje się zaprojektowany w XIX w. Park Zdrojowy, na który składają się: ogród łazienkowski z najbardziej charakterystycznym budynkiem miasta – siedzibą Sanatorium Marconi, reprezentacyjna, długa na 950 m promenada łącząca ogród z rynkiem oraz skwer w centrum Buska.